piątek, 9 stycznia 2026

Pałac na wzgórzu | łódzkie | urbex.

W województwie łódzkim jest wiele imponującej architektury, która mogłaby budzić zazdrość i podziw, gdyby ożywić jej mury i otworzyć wrota dla odwiedzających.
Niestety nie zawsze tak jest.

Pałac z roku 1895 mieści się w parku utworzonym i zorganizowanym pięknie w latach XVIII i XIX wieku, lecz dziś to dzika przyroda.

Jest to zabytek o niebagatelnej urodzie, ale sięgnięty przez pożeracze czasu i zapomnienia. Dlatego niech pozostanie zapomnianym, aby te mury nie pokusiły nieodpowiednich ludzi o złych intencjach. Zaś kto rozpoznaje pałac, niech karmi się niniejszą historią w milczeniu.
Choć przy dzisiejszej technice wyszukiwarek i AI, niedługo trzymanie adresów w tajemnicy przestanie mieć jakiś sens, to jednak pozostanę jeszcze trochę tradycjonalistką.


Pałac należał do biznesmena posiadającego fabrykę napojów wyskokowych oraz drożdży.

Następny właściciel przeniósł tu swoją fabrykę browaru i destylarni, rozbudował cały zespół fabryczny, ale niestety zbytnio się rozhulał i położył swoją firmę w bankructwie.

Kolejny właściciel działał już roztropniej. Rozwinął swoją fabrykę piwa i wódek, a następnie wybudował ten oto piękny pałac.
Firmę przejął syn i kontynuował działalność.

Kres przyniosła II wojna. Cały dobytek został przejęty przez Niemców, a po wojnie zakłady upaństwowiono.
W roku
 1954 ruszyła fabryka namoku (do produkcji penicyliny).




Pałac na wzgórzu wraz z zabytkowym parkiem ma unikalny charakter o wymiarze ponadlokalnym. Fasada o eklektycznych cechach nawiązuje do architektury baroku i renesansu. Forma jest niepowtarzalna, zaakcentowana dwiema flankującymi wieżami.
We wnętrzach widać zastosowania innowacyjne. Wklęsły dach ze spadkiem i odprowadzeniem wody opadowej do zbiornika, tworzy system zasilający dla fontanny zlokalizowanej przed pałacem oraz jednej we wnętrzu.

Mamy tu przed oczami, moi mili, architektoniczny unikat jak na tamte czasy.

Na początek amfilada, która sama za siebie odpowie na pytanie, dlaczego między innymi zatajam adresy. Czy ktoś z Was przeszedłby się po desce dalej? Powiem Wam, że znajdą się śmiałkowie.





















Łódzkie ma wiele walorów. Perełek architektury nie brak jak i wspaniałych kompleksów pałacowo-parkowych. Chciałabym pokazać wszystkie pałace i wille łódzkiego, ale wiele z nich jest sprywatyzowana, a co za tym idzie – dostęp niemożliwy.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że samo podróżowanie takim szlakiem, byłoby niewątpliwie ciekawe.
Dobry pomysł na udany trip w miesiącach letnich. Pożyjemy - zobaczymy, może go zrealizuję. ;)

8 komentarzy:

  1. dobry diler swojego towaru brać nie powinien... aczkolwiek bywają wyjątki... miałem kiedyś dwóch znajomych prowadzących hurtownie alko... jeden był nie pijący wcale, zaś drugi może nie pił zbyt ryzykownie, ale nie można powiedzieć, że mało... zagrały jednak zupełnie inne względy i zbankrutował, paradoksalnie ten pierwszy, abstynent...
    a budynek zgrabny, nie powiem, szkoda by było, gdyby się zurbeksił do spodu, do końca...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mu ludzie nie pomogą w rozpadzie, to będzie jeszcze długo prężył swe wieże ku niebu.
      Wielka szkoda, że nikt się nim nie opiekuje. Nawet jeśli miałby stać się niedostępnym hotelem dla nowobogackich, to naprawdę byłoby wspaniale usłyszeć o remoncie. Myślę, że chętnie by korzystano z noclegu pod Łodzią, to dość dobra lokalizacja. No i jaka piękna. Wokół kompletna cisza...

      Usuń
  2. Stan okropny, aż serce boli, ale potencjał wielki, aż dziw, że nie ma chętnych!
    Ale może za duża kubatura? no i dotacji pewnie brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udało mi się znaleźć informacji o tym do kogo obecnie należy, ani czy jest na sprzedaż. Kubatura raczej nie jest tak duża jak w przypadku innych pałaców, które są wyremontowane. Mam wrażenie nawet, że on może jest za mały do takich inwestycji jak hotel.
      Pożyjemy, zobaczymy. Będę trzymać rękę na informacyjnym pulsie.

      Usuń
  3. Pięknie! Oglądając czułam, jak przyśpiesza mi bicie serca:) Ekscytują mnie takie miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są mega i są naprawdę potencjałem, który można by dobrze i rentownie wykorzystać.

      Usuń
  4. Przepiękny budynek — aż żal patrzeć, w jakim jest stanie. Niestety, podobnych obiektów jest chyba znacznie więcej. Czytałem już kilkanaście lat temu, że często nie ma na nie chętnych — nawet „za przysłowiowe grosze”. Powód jest jakoby dość prozaiczny: takie budynki mają status zabytków, a to oznacza, że potencjalny właściciel nie tylko nie może ich rozebrać, lecz także nie wolno mu ich dowolnie przebudować czy unowocześnić. Pozostaje jedynie kosztowna renowacja według ściśle określonych zasad konserwatorskich, co skutecznie odstrasza większość inwestorów. Nic dziwnego, że nabywców jest niewielu.

    Zresztą bardzo podobne sytuacje zdarzają się także w Toronto. Niektóre budynki zostają nagle uznane za zabytkowe i wówczas ich właściciele wpadają w niemały kłopot, bo nie wolno im ich zburzyć ani swobodnie zagospodarować działki. Nie znam dokładnie wszystkich przepisów, ale bywa, że w takich miejscach powstają nowe „drapacze chmur”, przy czym pozostawia się jedynie historyczne fasady — być może to wystarcza, by formalnie spełnić wymogi ochrony zabytków. Czasami jednak „rozwiązanie” bywa znacznie prostsze: budynki płoną w dość zagadkowych okolicznościach albo są nielegalnie rozbierane przez właścicieli. Najwyraźniej ewentualne kary są niewspółmiernie niskie w porównaniu z potencjalnymi zyskami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, konserwator zabytków odstrasza bardzo często, chociaż osobiście uważam, że jest niezbędny, tylko że musi trafić na naprawdę bogatego.
      Pamiętam jak zepsuli zamek w Rynie. Nie wiem gdzie był wtedy konserwator, może mu w łapę dali.

      U nas też takie obiekty znikają w zaskakujących okolicznościach. Temat powszechny w cywilizacji.

      Usuń