Ulica przy której stoi, jest bardzo wąska, dlatego sfotografowanie tak okazałej i szerokiej posesji, nie jest wcale proste.
Budowla fascynująca, nie sposób przejść obok niej obojętnie. Zdobienia w elewacji i pałacowe wnętrza mówią same za siebie.
Neobarokowa, wielkomiejska kamienica z roku 1895, autorstwa architekta Gustawa Landau Gutentegera, znajduje się w rejestrze zabytków. Wg znalezionych danych, należy do Skarbu Państwa.
Kamienica jest podpiwniczona z poddaszem, czterokondygnacyjna. Stoi w pierzei kamienic, która z lotu ptaka przypomina swoim układem jakby odrębny trójkąt.
Jej podwórze jest w zasadzie świetlikiem mającym jedynie doświetlać pomieszczenia niesłużące do zamieszkania.
Natomiast obecny układ mieszkań nie jest mi znany.
Sień jest o sklepieniu beczułkowym. Jej posadzka składa się z ośmiokątów (terakota), podobnie jak w lokalach usługowych na parterze.
Brama wjazdowa jest współczesna.
Zachowały się niektóre witryny sklepowe, są z drewna z profilowanymi ślemionami.
Drzwi zewnętrzne trójskrzydłowe filongowe (frezowane zdobienia), płyciny w opaskach w formie półwałków z drewnianym, przepięknym kartuszem na górze.
Od góry przeszklenie, zaś przeszklenie w skrzydłach jest ozdobione kratą w formie sieci ze ślimacznicami.
Listy przymykowe o kształcie pilasterków z płycinowo wyciętymi trzonami i głowicami, w nich są liście akantu, woluty i kampanulle.
Istny majstersztyk...
![]() |
| Spójrzcie jeszcze na tę barwną posadzkę... |
Sień wejściowa i klatka schodowa zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, to jakby wejść do pałacu.
Schody dwubiegowe, policzkowe, stopnice marmurowe, spoczniki trójkątne, a balustrady kute w nadający lekkości i powabu kształt roślinności.
Oryginalna stolarka drzwiowa.
W mieszkaniach parkiety klepkowe z drewna w jodełkę. Do mieszkań drzwi skrzydłowe, filongowe.
Ciekawostka: drzwi jednego ze sklepów w czasie remontu ukazały na łuku wejściowym nazwisko właściciela składu aptecznego: "Rozenblat". Po lewej stronie drugi napis: "aptekarski skład".
Punkt ten, znajdował się tutaj przed I wojną.
Kamienica jest zaniedbana, ale wygląda na solidny stan.
Rok temu wybuchł tu poważny pożar. Ewakuowano wówczas siedem osób, kilka w ciężkim stanie, była ofiara śmiertelna.
Nie wiem jaki był zakres zniszczeń, nie wiem czy był po tym remont. Widywałam kamienice po pożarach, w których ludzie mieszkali niby w zgliszczach i miasto nic z tym nie robiło, więc można się wszystkiego spodziewać.
To jedna z tych kamienic, które nie pozostawiają złudzeń – Łódź ma wspaniałą historię architektoniczną, co czyni ją wyjątkową, lecz w większości pod płaszczem zaniedbań. Niestety... ale nigdy nie powiem, że nasze miasto jest brzydkie.






























układ mieszkań w takich kamienicach z pewnością ulega zmianom... takie grubsze zmiany miały miejsce szczególnie po wojnie II światowej... przez jakiś czas sporo, z kilkoma przerwami mieszkałem w pewnej kamienicy na warszawskim Mokotowie, która się jakoś uratowała w procesie niszczenia tego miasta... otóż przed wojną każde jej piętro zasiedlała jedna rodzina... ale po wojnie, w ramach tzw. "zagęszczania" na każdym piętrze z jednego mieszkania zmajstrowano trzy i tak jest do tej pory...
OdpowiedzUsuńale bywają też inicjatywy oddolne, lokatorskie... w pewnym okresie mieszkałem w gierkowskim bloku... niewiele mieszkańców integrowało się ze sobą, nie wychodzono poza zdawkowym "dzień dobry" w windzie, więc niewiele było wiadomo na swój temat one another... pamiętam, że na końcu korytarza mieszkał taki pan, na którego mawialiśmy "Perepeczko", bo był nawet sporo podobny do tego aktora... on zawsze wieczorem wchodził do jednego mieszkania, a rano wychodził z drugiego... zagadka nie była trudna, była wręcz banalna, ale dokładne rozwiązanie poznałem, gdy ów pan się wyprowadził na dobre, bo potem nikt go już nie widział... ale mieszkała tam też pani, która próbowała ze mną flirtować, a nawet jakby więcej, niż flirtować i zaprosiła mnie do siebie pewnego wieczoru na lampkę wina oraz nie tylko... okazało się wtedy, że mieszkania są połączone, przebito drzwi i tyle, prosta sprawa...
p.jzns :)
Jeśli pamiętasz co pisałam w artykule o łódzkich podwórkach, to pamiętasz pewnie, że układ mieszkań pierwotnie przewidywany był inaczej niż dzisiaj możemy doświadczać.
UsuńMieszkania w kamienicy frontowej od ulicy - od podwórza okna z kibelków, klatek schodowych, pomieszczeń gospodarczych, kuchni, czasem jadalni i mieszkań służby.
Dziś mamy mieszkania od podwórza, czyli ciemne mieszkania. I tak jak piszesz, że z dużych mieszkań porobiono kilka małych. I stąd narzekania, że w kamienicach życie jest szare i ponure. Skądinąd dobre spostrzeżenie, skoro mieszka się w dawnej kuchni czy w dawnych pokoiku dla służby.
Witaj już styczniowo
OdpowiedzUsuńLubię zaglądać z Tobą do tych pięknych kamienic, wspinać się schodami po tych niezwykłych klatkach schodowych. Ale te wykończenia na zewnątrz, te dopieszczone detale zachwycają.
Życzę kolejnych pięknych wędrówek, a w Nowym Roku spotykajmy się nadal w naszych opowieściach
Dziękuję za to, że jesteś tu ze mną, życzę zdrowia i nieustającej weny twórczej do pisania. ❤️
Usuń