Piotrkowska 52
Tym razem dość nietypowo wybrałam się na zwiedzanie kamienicy w ciemny, śnieżny dzień, co daje często efekty wyjące o pomstę do nieba. Spontaniczna sesja okazała się jednak strzałem w dziesiątkę, gra cieni dała ciekawy rezultat.
Na początku myślałam, że uporczywie gasnące światło na klatce schodowej będzie problemem, ale przemieniłam to w zaletę. Raz światło z okna, a raz skąpe światło z żarówki na korytarzu, dało nieco enigmatyczne następstwo, które przypadło mi do gustu.





