Park Źródliska I to najstarszy park w Łodzi. To tutaj znajduje się fascynująca egzotyczna flora, pośród której przez cały rok możemy poczuć się jak w odległej strefie klimatycznej. Niesamowicie jest zwłaszcza zimą, kiedy przechadzając się pod palmami, obserwujemy sypiący za szklaną ścianą śnieg. Ale tylko w sezonie ciepłym, dostępny jest cały ogród zewnętrzny. Jaki wariant wybierzesz?
Miejsce bez wątpienia szczególne, bo w pełnej harmonii z żyjącymi tutaj kotami. Nie wiem ile jest ich dokładnie, mają bowiem swój osobny, jeszcze większy pokój, a przychodzą do ludzi kiedy chcą.
Prócz kawy i herbaty odbywają się tu zajęcia z felinoterapii dla dzieci, czyli innymi słowy terapii opierającej się na kontakcie z kotami, co stymuluje wydzielanie endorfin i redukuje stres. Są też zajęcia z kocim behawiorystą, więc warto obserwować stronę lokalu, bo to coś więcej niż herbaciarnia.
Całość dopina przytulny, domowo urządzony lokal w zacisznym krańcu głębokiego podwórza, z dala od ulicy. Koty wskakują na kolana, ale same sobie je wybierają.
W karcie:
Kilkanaście propozycji herbat, znajdzie się też coś dobrego dla kawoszy i koneserów gorącej czekolady. Są też smakowite desery.
Uczulam jedynie, że to malutki lokal, zdarza się, że trzeba poczekać aż zwolni się stolik. Z Kartą Łodzianina 20% tanie zniżki.
Dziś pokażę Wam dwa mniej znane w Łodzi lecz urodziwe obiekty, które ongiś należały do rodziny Rassalskich. Głowa domu, obrotny przedsiębiorca, wystawił dla siebie i rodziny uroczą willę, a na to wszystko zarabiała fabryka. Wzorowo wiążąca interesy rodzinne w spójną całość, jak porządny sznur – nie do zerwania – a takiej metafory nie użyłam bez powodu.
Po pewnym długim, wielogodzinnym spacerze po Bałutach, głód poniósł nas do restauracji inspirowanej tą właśnie dzielnicą. Lokal mieści się na ul. Zgierskiej 69. Oferują tu śniadania, lokalne piwo i łódzki klimat, co widać już po szyldzie opisanym "łodzianizmami".
Lokal w unikalnym stylu przykuł naszą uwagę atrakcyjnym wyglądem z zewnątrz, ale też (ponieważ jesteśmy miłośnikami poznawania kuchennych smaków świata); chcieliśmy spróbować kolejnych niezaprzeczalnie dobrych przepisów. Restauracje z tych regionów świata zawsze przypadały nam do gustu, więc nie mieliśmy wątpliwości, że czas i pora na LAVASH!
Żarliśmy burgery na planie reklamowym "Łódź zwana pożądaniem", jednego z popularniejszych łódzkich portali.
I tak oto nasza redakcja została świadkiem (i statystą) podczas pracy innej redakcji. Chciałam napisać "konkurencyjnej" ale przecież strzelamy do tej samej bramki. 😉
Nawiasem mówiąc, chciałam zaznaczyć, że BYLIŚMY TU PIERWSI i restauracja to jest NASZE odkrycie! 😆
Podniebienia zadowolone, jedna z fajniejszych knajpek na Teofilowie. Zamiast zwykłego kotleta, mają smaczne mięso szarpane, więc nawiasem mówiąc, jak już się chwalimy i puchniemy z dumy, przy okazji polecamy knajpkę, w której bywamy najczęściej.
Burgery nie z byle kotletem, a z szarpanym mięsem. El Buos to nasza ulubiona knajpka na TEO, więc wpadamy tam czasem. Można u nich pograć w łódzką wersję Monopoly.
Jesienią Łódź jest pięknie strojona, a zimą Łódź stroi się sama. Pojawiają się wszędy miłe dla oka światełka, wieczorami robi się przyjemny nastrój, coraz więcej widać na ulicach uśmiechniętych twarzy. I choć nadal większość narzeka i pewnie będzie narzekać do grobowej deski, mnie nie odstępuje pogoda ducha i nie wypuszczam z ręki kija Włóczykija. W tych chłodnych miesiącach nazbierałam dla Was całe mnóstwo łódzkich widziadeł, które są przy okazji kwintesencją tego, jak można w moim mieście spędzać czas. Bo przecie nie tylko pracą człowiek żyje.
Podstawowym zagadnieniem jest odkrycie tych miejsc, które są długo otwarte, a najlepiej jeśli kilka czynnych miejsc znajduje się obok siebie. Są wakacje, więc środek tygodnia wcale nie obiecuje pustych lokali, o tym zapomnijcie. Lecz na pewno dużo łatwiej będzie się dostać bez oczekiwania na wolne miejsce, niżeli w weekend. Dobrą lokalizacją jest manufaktura rozświetlona pięknymi iluminacjami i pełna kolorowych fontann. Ładna dla oka, ponad to mieści na terenie mnóstwo różnych atrakcji i punktów gastronomicznych, toteż można tu spędzić naprawdę długie godziny.
Wszyscy od dawna dobrze wiemy, że Geralt nie jest z Rivii a z Łodzi. Zresztą on sam mówił, że to tylko przydomek. Autor książek o słynnym pogromcy potworów również pochodzi z Łodzi, to nie ulega wątpliwości.
A czy wiecie, że Łódź jest dumna z wiedźmina? Białowłosy widnieje w centrum miasta na boku najwyższego wieżowca mieszkalnego, tzw. Łódzkiego Manhattanu. A ponad to:
➔ ma swój skwer ➔ jego eliksiry serwowano w kawiarni ➔ był tematem muralu przy ul Piotrkowskiej ➔ Oshee wydało specjalną serię napojów z wizerunkiem postaci z sagi
i najważniejsze
➔ już niedługo w EC1 można będzie spotkać się z odtwórcami głównych ról Netflix'owej produkcji: Henry Cavill, Joey Batey, Anya Chalotra i Freya Allan, czyli Geralt, Jaskier, Yennefer i Ciri.
Wiedźmin Fest odbędzie się 24 i 25 czerwca. Andrzej Sapkowski również będzie obecny.
Lubię spędzać czas, jak to się ładnie mówi – na mieście. W niektóre wolne dni lubię po prostu przejść się ulicami, zatrzymać w jakiejś kawiarence, potem dalej powłóczyć się, poobserwować życie toczące się dookoła mnie i wrócić późnym wieczorem do domu. Czy spacer po wielkim mieście relaksuje?
Jestem takim typem człowieka podzielonym na pół. Jedna część mojej dualnej natury woli wyjść do lasu lub w góry, albo posiedzieć w ciszy nad wodą, a druga lgnie do gwaru miejskiego i wszędobylskości. Do wydarzeń kulturowych, imprez miejskich i ogólnie mówiąc, chce mi się wyjść do tłumu. Oczywiście obie ochotki nie przychodzą jednocześnie, bo wszystko ma swój czas.
To nietypowy koncept kulinarny o jakim marzą tylko miłośnicy owoców morza. Ale że jestem zdeklarowanym rybożercą, zainteresowałam się tym lokalem, mimo że małż czy ośmiornic nie jadam.
Podobno składniki przyjeżdżają do SeaFood dwa razy w tygodniu prosto z Włoch.
Lubię w kawiarniach ogromne okna. Siadam zawsze z widokiem na świat, obserwuję ulicę, przechodniów, delektuję się słodkim smakiem kawy.
Wnętrze również cieszy oczy. Patchworkowe krzesła, fotografie miasta (widać za moimi plecami), wygodne fotele. Prócz menu na miejscu, sklepik na wynos: herbaty i kawy. Wystrój w ciepłych kolorach przypadł mi do gustu.
Byliśmy we trójkę, każdy zamówił coś innego, każdy był zadowolony. Gorąco polecam na śniadanie, lunch jak i podwieczorek. Lokal czynny od 8 do 20.
Kawiarnia mieści się na ul. Gdańskiej 141, na parterze apartamentowca (za Mc Donald's)
Cesky Film jest jedyną w Łodzi restauracją gdzie realizują czeskie przepisy. W pofabrycznym budynku u Scheiblera nie tylko smak potraw, ale i klimat cichej okolicy sprawi, że odpoczniemy od dnia codziennego. W ofercie znajduje się się pięć rodzajów beczkowego piwa (jak i butelkowanego) z Czech. Wgląd w menu: oficjalna strona
Smaki słonecznej Bułgarii pojawiły się w Łodzi w 2013 roku. Stworzyli ten lokal wielcy entuzjaści tego kraju. Swoje receptury opierają na oryginalnych przepisach z użyciem bułgarskich produktów.
Restauracja oferuje nie tylko kuchnię, ale zaprasza również na tematyczne eventy, spotkania z Bułgarią, multimedialne prezentacje, degustacje bułgarskich win, a nawet warsztaty śpiewu pieśni bułgarskich. Lokal z prawdziwym bałkańskim temperamentem.
Jednorożce kojarzą mi się z baśniami i są w moim odbiorze nierozerwalnie związane z rozrywką wprowadzającą człowieka w świat zabawy (książki, gry, filmy), toteż Łódź i Stajnia Jednorożców (Przystanek Centrum), tudzież nieopodal stojący pomnik jednorożca wyskakującego z innego wymiaru, rodzi we mnie pozytywne emocje. Symbol ten jednak dotyczy czegoś innego, lecz ja nie jestem za promocją tej idei.
Przystanek łączący wiele tras tramwajowych i autobusowych w jednym miejscu, to ogromne udogodnienie. Wiele razy przy klasycznym układzie przystanków, biegało się przez wielkie skrzyżowanie na czerwonym świetle, albo pozwalało się uciec przesiadce, samemu stojąc długo na czerwonym. Teraz podróżowanie komunikacją przez centrum miasta to prawdziwa przyjemność, poza tym podoba mi się tu:
Monopolis zaraz po Manufakturze, jest kompleksem pofabrycznym, przemienionym w czarujące miejsce spotkań. W przeciwieństwie do w/w, nie znajdziecie tu licznych butików, ale za to restauracje, kawiarnie oraz piekarnie.
W nowatorskim zamyśle projektanta, Monopolis miał zrzeszać ludzi głodnych kultury. To nie tylko miejsca spotkań i relaksu, ale też Scena Monopolis, na której deskach mają miejsce wydarzenia muzyczne, modowe i teatralne. Ciekawostką są mobilne trybuny, które pozwalają dostosowywać potrzebną przestrzeń.
Zaczęło się od Karola Scheiblera, który podjął pracę w przędzalni. Był podróżnikiem, który na swych drogach uczył się języków i asymilował się w obcych kulturach. Jako młody człowiek, bo zaledwie 28-letni, ukończył swój szlak w Królestwie Polskim. U nas, moi państwo, został dyrektorem przędzalni bawełny w zakładach włókienniczych swojego wuja. Ożenił się, pomnożył swe mienie i zaprojektował w sercu myśl o własnej firmie.
Otrzymał od naszego miasta dzierżawę. Budowa zmechanizowanej przędzalni zajęła mu dwa lata. Dokupił tereny sąsiednie i zajął je zacnym projektem ogromnej fabryki, bogatej rezydencji, oraz osiedla robotniczego. Był to XIX wiek.
Jego upadek przyszedł wraz z I Wojną światową.
Do tego budynku dziś można wejść. Mieści się tam kawiarnia i od niej zacznijmy zwiedzanie.