Dziś pokażę Wam dwa mniej znane w Łodzi lecz urodziwe obiekty, które ongiś należały do rodziny Rassalskich.
Głowa domu, obrotny przedsiębiorca, wystawił dla siebie i rodziny uroczą willę, a na to wszystko zarabiała fabryka. Wzorowo wiążąca interesy rodzinne w spójną całość, jak porządny sznur – nie do zerwania – a takiej metafory nie użyłam bez powodu.
Rassalscy... Skąd się tu wzięli?
Rassalscy przyjechali do Łodzi z Piątku. Otworzyli tu rodzinny zakład masarski, który mieścił się przy dzisiejszej Legionów 12 (dawniej Konstantynowskiej 319, później numer zmienił się na 12). Posiadali sklep przy Piotrkowskiej 54. Masarnia w kamienicy wówczas nie budziła kontrowersji.
Ignacy (ur. 1887 r.) nie poszedł w ślady ojca i nie został rzeźnikiem.
![]() |
| Kamienica przy Legionów 12, rewers. |
Historia zawodowa Ignacego:
Nasz bohater Ignacy ożenił się Almą Martą Jeenel – córką właściciela firmy produkującej liny transmisyjne dla włókiennictwa, a także dla baskijskiego zagłębia naftowego.
Zakład znajdował się w Rudzie Pabianickiej, na rogu dzisiejszych Krzywoń i Komunalnej (dawniej św. Jana 1).
Ignacy odkupił tę wytwórnię w roku 1912.
Produkcja została przerwana na czas wybuchu pierwszej wojny. Po odzyskaniu niepodległości, fabryka ruszyła z kopyta.
W roku 1920 firma zamieniła się w spółkę z o.o.: "Przemysł Powroźniczy Dresslerowie, Rassalski, Amer i Gessner", (siedziba przy Piotrkowskiej 165), zaś nieco później nazwa ponownie zmieniła się, tym razem na: Przemysł Powroźniczy "Napęd".
Spółka nabyła w roku 1922 drogą kupna dwa zabudowania. Jedno przy ulicy Przybyszewskiego 12, drugie przy Piotrkowskiej 196.
Urokliwa fabryczka.
Na Przybyszewskiego w latach 1923-1925 wzniesiono niewielką fabrykę lin i sznurów.
Otynkowana, choć widać wyraźnie, że jest to obiekt robotniczy, nie można zaprzeczyć, że budynek jest ładny. Ciekawie zdobiony, a ponadto wielkie półokrągłe okna utworzyły naprawdę zgrabną całość.
![]() |
| Widok od ulicy. |
W następnych latach kariery Ignacego.
W roku 1926 Ignacy Rassalski odszedł ze spółki "Napęd" aby samodzielnie prowadzić prywatną, mechaniczną przędzalnię konopi, oraz fabrykę lin w Rudzie Pabianickiej, której biuro ulokowano przy Wigury.
Dalej historia wskazuje, że w roku 1930, Ignacy powrócił do "Napędu". Razem, już pod szyldem "Przemysł Powroźniczy Ignacy Rassalski i S-ka" wykluczyli działalność w Rudzie Pabianickiej – dokładnie w roku 1937.
Z fabryczki przy Przybyszewskiego wychodziły towary w postaci sznurów, lin bawełnianych i konopnych, przędza sizalowa oraz szpagat do snopowiązałek.
Wyobraźcie sobie, że była to największa produkcja tego typu w całym kraju. Rocznie wychodziło stąd 750 tysięcy kilogramów produktów. Nasze polskie statki były cumowane linami od Rassalskich.
W latach 1939-1945 działalność była prowadzoną pod szyldem "Seilenindustrie Ignaz Rassalski et. Co. GmbH".
![]() |
| Rewers. |
![]() |
| Oficyna. To bardzo długi budynek, w którym skręcane były liny. |
Nowe czasy.
Po wojnie działalność została znacjonalizowana i pracowała pod dawną polską nazwą do roku 1949. Natomiast od lat 50. istniały już Państwowe Zakłady Lin i Powrozów.
Później w roku 1961 zakład działał pod inną nazwą: Łódzka Fabryka Lin i Sznurów "Technolin". 10 lat później scalono ją z Zakładami Wyrobów Wulkanizowanych "Płytolex".
Wzniesiona w roku 1925 wedle planów Leona Lubotynowicza.
Po zakończeniu drugiej wojny w budynku zainstalowano siedzibę Polskiej Partii Socjalistycznej, prokuratury.
W latach późniejszych działało tu przedszkole.
![]() |
| Rewers. |
![]() |
| W ogrodzie. |
Nastał rok 1992, wówczas posesja przeszła konkretną rewitalizację. Od tamtej pory na parterze działa restauracja a na piętrze hotel – choć nazwy wielokrotnie się zmieniały, wciąż pełni te same funkcje.
Wnętrze willi zostało nagrodzone przez prezydenta miasta Łodzi, uzyskując tytuł Najlepszego Wnętrza Roku 2007 w konkursie Fundacji Ulicy Piotrkowskiej.
Doceniono w ten sposób przywrócenie pierwotnego podziału parteru jak i dobranie mebli i pozostałych dodatków.
Ciekawostką jest, że we wnętrzu restauracji można zobaczyć oryginalne umeblowanie z dawnego sklepu Wedla z roku 1922.
Warto też wiedzieć, że we wnętrzach nakręcono sceny do filmu "Wspólna kamienica" w reżyserii Agnieszki Podkówki.
Restauracja Gruzińska
Niedawno miałam przyjemną okazję skosztować dobrego latte z deserem. Ta willa jest smacznym przystankiem na mapie Łodzi, który warto odwiedzić.
Zamówiłam brzoskwinie kandyzowane, a mój towarzysz, deser panna cotta. Oba dania były wyśmienite, ale panna cotta powaliła smakiem wszystko.
Restauracja serwuje też obiady, słyną z tego, że karmią do syta. ;)
Ulica Wigury jest nieco na uboczu, więc łatwiej o cichy czas bez gwarnego ruchu ulicznego.
Klimat zabytkowej willi też nie jest bez znaczenia, przynajmniej dla mnie.
Na jego rewersie wisi na dosyć sporej wysokości, mała kapliczka. Zaciekawiło mnie to właśnie przez tę wysokość i ogólnie dość niecodzienne miejsce.
To dla mnie taki folklor miejski. Jestem wierząca wzorem pierwszych chrześcijan, których życie prześledziłam w Biblii i daleka jestem od kultu matki Jezusa, która przecież była tylko człowiekiem, a z całą pewnością nie umarła dziewicą. Nikt jej nigdy nie czcił do czasu pewnych przemian we świecie.
![]() |
| Na rewersie (z prawej strony jest willa). |



































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz