wtorek, 21 kwietnia 2026

Małe imperium | fabryka oraz willa Ignacego Rassalskiego.

Dziś pokażę Wam dwa mniej znane w Łodzi lecz urodziwe obiekty, które ongiś należały do rodziny Rassalskich.
Głowa domu, obrotny przedsiębiorca, wystawił dla siebie i rodziny uroczą willę, a na to wszystko zarabiała fabryka. Wzorowo wiążąca interesy rodzinne w spójną całość, jak porządny sznur – nie do zerwania – a takiej metafory nie użyłam bez powodu.


Rassalscy... Skąd się tu wzięli?

Rassalscy przyjechali do Łodzi z Piątku. Otworzyli tu rodzinny zakład masarski, który mieścił się przy dzisiejszej Legionów 12 (dawniej Konstantynowskiej 319, później numer zmienił się na 12). Posiadali sklep przy Piotrkowskiej 54. Masarnia w kamienicy wówczas nie budziła kontrowersji.
Ignacy (ur. 1887 r.) nie poszedł w ślady ojca i nie został rzeźnikiem.

Kamienica przy Legionów 12, rewers.


Historia zawodowa Ignacego:

Nasz bohater Ignacy ożenił się Almą Martą Jeenel – córką właściciela firmy produkującej liny transmisyjne dla włókiennictwa, a także dla baskijskiego zagłębia naftowego.
Zakład znajdował się w Rudzie Pabianickiej, na rogu dzisiejszych Krzywoń i Komunalnej (dawniej św. Jana 1).
Ignacy odkupił tę wytwórnię w roku 1912.  

Produkcja została przerwana na czas wybuchu pierwszej wojny. Po odzyskaniu niepodległości, fabryka ruszyła z kopyta.

W roku 1920 firma zamieniła się w spółkę z o.o.: "Przemysł Powroźniczy Dresslerowie, Rassalski, Amer i Gessner", (siedziba przy Piotrkowskiej 165), zaś nieco później nazwa ponownie zmieniła się, tym razem na: Przemysł Powroźniczy "Napęd".

Spółka nabyła w roku 1922 drogą kupna dwa zabudowania. Jedno przy ulicy Przybyszewskiego 12, drugie przy Piotrkowskiej 196.


Urokliwa fabryczka.

Na Przybyszewskiego w latach 1923-1925 wzniesiono niewielką fabrykę lin i sznurów.
Otynkowana, choć widać wyraźnie, że jest to obiekt robotniczy, nie można zaprzeczyć, że budynek jest ładny. Ciekawie zdobiony, a ponadto wielkie półokrągłe okna utworzyły naprawdę zgrabną całość.

Widok od ulicy.


W następnych latach kariery Ignacego.

W roku 1926 Ignacy Rassalski odszedł ze spółki "Napęd" aby samodzielnie prowadzić prywatną, mechaniczną przędzalnię konopi, oraz fabrykę lin w Rudzie Pabianickiej, której biuro ulokowano przy Wigury.
Dalej historia wskazuje, że w roku 1930, Ignacy powrócił do "Napędu". Razem, już pod szyldem "Przemysł Powroźniczy Ignacy Rassalski i S-ka" wykluczyli działalność w Rudzie Pabianickiej – dokładnie w roku 1937.
Z fabryczki przy Przybyszewskiego wychodziły towary w postaci sznurów, lin bawełnianych i konopnych, przędza sizalowa oraz szpagat do snopowiązałek.

Wyobraźcie sobie, że była to największa produkcja tego typu w całym kraju. Rocznie wychodziło stąd  750 tysięcy kilogramów produktów. Nasze polskie statki były cumowane linami od Rassalskich.

W latach 1939-1945 działalność była prowadzoną pod szyldem "Seilenindustrie Ignaz Rassalski et. Co. GmbH".

Rewers.

Oficyna. To bardzo długi budynek, w którym skręcane były liny.


Nowe czasy.

Po wojnie działalność została znacjonalizowana i pracowała pod dawną polską nazwą do roku 1949. Natomiast od lat 50. istniały już Państwowe Zakłady Lin i Powrozów.
Później w roku 1961 zakład działał pod inną nazwą: Łódzka Fabryka Lin i Sznurów "Technolin". 10 lat później scalono ją z Zakładami Wyrobów Wulkanizowanych "Płytolex".



Willa Rassalskich
Wigury 4/6


Wzniesiona w roku 1925 wedle planów Leona Lubotynowicza.

Po zakończeniu drugiej wojny w budynku zainstalowano siedzibę Polskiej Partii Socjalistycznej, prokuratury.
W latach późniejszych działało tu przedszkole.






Rewers.

W ogrodzie.


Nastał rok 1992, wówczas posesja przeszła konkretną rewitalizację. Od tamtej pory na parterze działa restauracja a na piętrze hotel – choć nazwy wielokrotnie się zmieniały, wciąż pełni te same funkcje.

Wnętrze willi zostało nagrodzone przez prezydenta miasta Łodzi, uzyskując tytuł Najlepszego Wnętrza Roku 2007 w konkursie Fundacji Ulicy Piotrkowskiej.
Doceniono w ten sposób przywrócenie pierwotnego podziału parteru jak i dobranie mebli i pozostałych dodatków.












Ciekawostką jest, że we wnętrzu restauracji można zobaczyć oryginalne umeblowanie z dawnego sklepu Wedla z roku 1922.
Warto też wiedzieć, że we wnętrzach nakręcono sceny do filmu "Wspólna kamienica" w reżyserii Agnieszki Podkówki.


Restauracja Gruzińska

Niedawno miałam przyjemną okazję skosztować dobrego latte z deserem. Ta willa jest smacznym  przystankiem na mapie Łodzi, który warto odwiedzić.
Zamówiłam brzoskwinie kandyzowane, a mój towarzysz, deser panna cotta. Oba dania były wyśmienite, ale panna cotta powaliła smakiem wszystko.

Restauracja serwuje też obiady, słyną z tego, że karmią do syta. ;)






To co co lubię najbardziej, czyli gustowna klatka schodowa z olbrzymim witrażem. Tutaj nie ma wątpliwości, że pośród najwyżej ocenianych przeze mnie klatek, ta zdecydowanie plasuje się na wersję luksusową o wariancie pro.
To wnętrze z duszą, sceneria idealna do sesji zdjęciowych. Elegancja i wizytówka willi, w której obecni nabywcy zabytku oddali szacunek historii pierwszych właścicieli.





Piętro hotelowe urządzone również w dobrym smaku. Już samo położenie obiektu, czyli centrum Łodzi, zachęca turystów do tego wyboru. Stąd mają wszędzie blisko, wiele atrakcji stoi otworem, a i dojazd w dalsze zakątki jest bardzo prosty.
Ulica Wigury jest nieco na uboczu, więc łatwiej o cichy czas bez gwarnego ruchu ulicznego.
Klimat zabytkowej willi też nie jest bez znaczenia, przynajmniej dla mnie.

W apartamentach znajdują się stylizowane meble. ➛ strona hotelu.




Mała ciekawostka niezwiązana raczej z Rassalskimi, a przynajmniej niczego mi o tym nie wiadomo. Do obiektu "przyklejony" jest wyższy budynek, bardzo prosty architektonicznie.
Na jego rewersie wisi na dosyć sporej wysokości, mała kapliczka. Zaciekawiło mnie to właśnie przez tę wysokość i ogólnie dość niecodzienne miejsce.
To dla mnie taki folklor miejski. Jestem wierząca wzorem pierwszych chrześcijan, których życie prześledziłam w Biblii i daleka jestem od kultu matki Jezusa, która przecież była tylko człowiekiem, a z całą pewnością nie umarła dziewicą. Nikt jej nigdy nie czcił do czasu pewnych przemian we świecie.

Na rewersie (z prawej strony jest willa).



__________________
Nie sprawdziłam nigdy ile jest willi i pałaców w Łodzi, ale z pewnością jest ich na tyle dużo, by powiedzieć, że jeszcze długo będę miała o czym Wam opowiadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz