Łódzki modernizm jest przyćmiony przez pofabrykanckie dziedzictwo. Maria Nowakowska – przewodniczka po naszym mieście, łamie ten stereotyp i udowadnia, że architektura dwudziestolecia międzywojennego również magnetyzuje i to wcale nie mniej niż słynna gdyńska moderna.
Spacer inny niż wszystkie, jakie przedstawiałam Wam do tej pory. Tutaj główny kontent skupia uwagę na opowieści o kanonach piękna, przyglądając się jej szczegółom i prostym rozwiązaniom.
Cieszę się, że mogłam być uczestnikiem tego wydarzenia.
Ten spacer był pierwszą częścią większego planu, podczas którego poznaliśmy smaczki, których bez ciekawej analizy, nikt by pewnie nie zauważył.
Osobiście mam fioła na punkcie architektury, jak zapewne zauważyliście, mnóstwo miejsca na nią poświęcam w opisywanych budynkach. Rozsmakowuję się w niej.
Czasami siadam na ławeczce z teleobiektywem, który służy mi jako luneta i oglądam elewacje, rozkoszuję się detalami, odgaduję symbolikę, uczę się nazywać to co widzę.
Dla mnie spacer Marii to była prawdziwa uczta. Słuchałam z uwagą... no może raz zniknęłam, bo każde otwarte drzwi brzmią dla mnie jak zaproszenie, więc dziś też pokażę Wam jedno przypadkowe podwórze i klatkę schodową. ;)
niespodziewany detal
Intrygujący budynek, który nęci od ulicy, choć mam wrażenie, że stoi do niej bokiem... bowiem całe piękno odkrywamy idąc dalej, a nasza przewodniczka zwróciła nam uwagę na coś, czego prawdopodobnie w życiu bym nie odkryła sama.
Cóż, nie na darmo mówi się, że to specjalistka od detalu.
W tym budynku są prawdopodobnie najpiękniejsze luksfery w Łodzi.
Trzeba spojrzeć na najbrzydszą ścianę Uniwersytetu...
![]() |
| Trzeba przejść prawą stroną i zadrzeć głowę do góry. Tam będzie malutkie okienko. |
![]() |
| Zazwyczaj luksfery przedstawiane są w postaci kwadratów. Tu mamy finezyjny wzór, czegoś co mnie przypomina rybią łuskę, albo... gadzią. |
![]() |
| A gdy pójdziemy dalej, zobaczymy prawdziwe piękno budynku. |
zagadka miernika wody rozwiązana!
Próżno szukać informacji w internecie, ale to nie jest w pełni wiarygodne źródło. Są strony, którym teoretycznie można zaufać, ale tylko teoretycznie, bo kiedyś zrobiwszy toporny opis pewnej kamienicy, ostatecznie zmierzyłam się z falą "wytykaczy" błędów, którzy – mieli słuszność. Próżno polegać na sieci informacji – niestety książek o Łodzi jeszcze mam za mało, aby czerpać wiedzę głównie z nich. Ratuje mnie jeszcze wyjście za mąż za przewodnika. Ewentualnie nim zostać i porządnie się wszystkiego nauczyć. Choćby dla siebie tylko.
Przy tym przykładzie moderny mieszkaniowej, dowiedziałam się – wreszcie – jak wyglądał i działał pomiar wody. Wielokrotnie pokazywałam Wam na starych kamienicach takie drewniane deseczki wiszące mniej więcej na wysokości tabliczek znamionowych.
Pusta deseczka wisząca w pionie.
Maria wytłumaczyłam nam jasno swoim sprecyzowanym językiem, że każdemu obraz zwizualizował się jak klarowny film. Spróbuję i ja:
![]() |
| "Nadbudowa". Wyższa część wychylająca się ponad linię dachową. Deseczkę też widać. |
![]() |
| Deseczka do pomiaru wody. I piękne okienko szprosowane jak koło. |
![]() |
| Jeszcze jedno zdjęcie z podwórza, tym razem na boczną zabudowę dawnych zakładów Gustawa Lorenza. Nie były tematem, ale spodobały mi się. |
![]() |
| Rzeczona kamienica o płynnej formacji fasady. |
![]() |
| Jedyna kamienica w Łodzi, której parter pokrywa lastryko. Takie jak mamy na stopniach i spocznikach wielu schodów. Niestety jest ono zamalowane, ale farba już złazi i da się podejrzeć. |
Przy omawianiu tej kamienicy, poznałam nowy termin: kapinos. Jest to podcięcie w profilu na elementach wystających (gzymsy, parapety, balkony), który przerywa spływ powierzchniowy wody deszczowej.
Zmusza on wodę do kapania z dala od elewacji, zapobiegając zaciekom, zawilgoceniu i niszczeniu tynku.
Prosta sprawa, a jaka oczywista. Muszę się przejść po mieście i poszukać takich rozwiązań. Ciekawe gdzie jeszcze je znajdę.
rozpływam się nad tym budynkiem za każdym razem
Niniejszy budynek opisywałam i pokazywałam w szczegółach tu ➛ Gmach Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej
nazywam ją pieszczotliwie "kamienicą z trójkącikami"
Jest niesamowita... tutaj zatrzymaliśmy się na dłużej... W każdej płycinie inne zwierzę, są też maski ludzkie. Mnóstwo ciekawych detali. Zamierzam zrobić osobne opracowanie, gdyż byłam w środku przy okazji innego spaceru z innym przewodnikiem.
Swego czasu najwyższa kamienica w Łodzi
Jest to zabytek powstały w latach 1911-1912. Plany architektoniczne utworzył Stefan Lemmene, czynią modernę z lekkim powiewem secesji.
Najwyższym budynkiem był dokładnie do roku 1955, wyłączając zabudowę sakralną. Ma 35 m wysokości.
Obiekt sportowy
Tutaj ciekawostką jest struktura ściany, która niestety z powodu przybrudzenia i ogólnego zaniedbania, nie wydobyła mi przed obiektywem swego waloru, więc napiszę, że elewacja jest pełna srebrzystych drobinek, które faktycznie w słońcu uroczo połyskują.
Maria przyniosła takie same błyskotki ze sobą.
Budynek zamierzam w późniejszym czasie opracować gdyż byłam na zwiedzaniu z innym przewodnikiem. Dla nieznających tematu – spodoba się Wam basen.
![]() |
| Ni huhu. Z żadnej strony nie widać drobinek. Potrzebne słonko. |
![]() |
| Takie coś. |
![]() |
| YMCA oglądana od innej strony, ukazuje typowy, modernistyczny "termometr", czyli pionowy pas okienny. |
Okolica, w której odbył się spacer, nader piękna, więc zrobiłam kilka nadprogramowych zdjęć. Był przepiękny dzień.
![]() |
| Tam z lewej strony, za znakiem zakazu wjazdu, znajduje się nowa atrakcja, którą będzie warto oglądać wieczorami. Są to stare neony z łódzkich kin. |
![]() |
| Coś przypadkiem wpadło mi w obiektyw na innej posesji. |
![]() |
| Młodzież w Łodzi jeszcze się rusza. Żadne z nich nie ma telefonu w łapie. |
Skromnie ale ładnie
W tej niezwykłej pierzei jaką jest ulica Sienkiewicza, możemy zobaczyć zabudowę z różnych lat, w totalnie różnych stylach architektonicznych. Sienkiewicza jest jedną z moich ulubionych i uważam, że jest bardzo niedoceniana pod względem urody. Rzucam wyzwanie, może choć jeden przewodnik łódzki to przeczyta: przydałby się tu jakiś po-kamieniczny spacer. Klatki schodowe czekają zobaczenia. Tu jest pełno interesujących elewacji, o których można wiele powiedzieć. Mnóstwo historii, wielki potencjał na treściwy spacer.
Budynek, który widzimy na zdjęciach, zaprojektował warszawski architekt Marian Lalewicz. Budowę przeprowadzono w latach 1925-1926.
Neoklasycystyczną fasadę zamyka trójkątny fronton z kartuszem, na którym możemy zobaczyć datę powstania instytucji.
Budynek jest bardzo zaniedbany, ale można również i na nim uczyć o architekturze międzywojnia.
Nadarzyła się okazja na to aby wejść do środka, więc oczywiście skorzystałam.
Parę minut opowieści mi umknęło, ale owocem tego, zainteresowani poznają podwórko i wnętrze.
Klatka schodowa główna mocno mnie zaskoczyła.
![]() |
| Ryflowanie i rustykowanie w jednym. |
![]() |
| Widok na wprost od bramy i okno na klatce schodowej w stylu modernistycznego "termometru". |
![]() |
| Rewers kamienicy. |
![]() |
| Kompletne zaskoczenie – drewniana klatka schodowa. |
![]() |
| Wieczorny widok na YMCĘ. |












































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz