Piotrkowska 90
Właściciel, pan Steigert miał fabrykę przy Przędzalnianej, zaś tu przy Piotrkowskiej, funkcjonowała siedziba zarządu przedsiębiorstwa i skład wyrobów fabrycznych.
Piotrkowska 90
Właściciel, pan Steigert miał fabrykę przy Przędzalnianej, zaś tu przy Piotrkowskiej, funkcjonowała siedziba zarządu przedsiębiorstwa i skład wyrobów fabrycznych.
Moja ulubiona kamienica w tej części Piotrkowskiej. Zawsze budziła we mnie pozytywne myśli. Słonecznie żółta elewacja, wilki, smoki... malowana jak niektóre budowle w średniowieczu, a wisienką na torcie jest klatka schodowa z kwiatami w balustradzie.
Piotrkowska 272, a i b
W Łodzi mamy wiele spektakularnych zabytków budowanych z rozmachem, a każdy wyróżniał się na tle pozostałych. Pałac Steinertów jest nietuzinkowym okazem architektury niemieckiej, pochodzącej z macierzystego kraju właścicieli.
Kolejna odsłona coraz popularniejszego tematu, którym jest architektura modernistyczna. Cieszy się niszowym zainteresowaniem, ustępuje popularniejszym stylom architektonicznym, które słyną z monumentalności i wyśmienitych detali – o wiele zdobniejszych i budzących zachwyt u każdego pokolenia.
Modernizm jest dla koneserów. Jego surowa estetyka bywa przegapiana, a jednak ma formę ponadczasową.
Modernizm to także muza dla fanów geometrycznej fotografii i ciekawych światłocieni.
Mogłabym mieć mieszkanie w modernistycznej kamienicy. Kocham wielkie okna, zwłaszcza w niesztampowej formie zaokrąglonych szyb. Wykusz w modernizmie to zawsze coś więcej niż te fantazyjne wyoblenia.
Słodkie maleńkie płytki ceramiczne układane nierzadko w sieniach takich domostw, tzw. "gorseciki", to kolejny słownikowy temat, który zaplanowałam poruszyć.
Gdańska 32
Jedno z najpiękniejszych wnętrz w Łodzi opakowane w nietuzinkową formę jak na pałac.
Jeżeli nie jesteś z Łodzi, koniecznie musisz to zobaczysz. Jeśli tu mieszkasz, a jeszcze nie widziałeś na własne oczy, warto nadrobić.
Wzniesiony w latach 1904-08 dla syna jednego z bardziej znanych w Łodzi, fabrykantów – mowa o Izraelu Kalmanowiczu Poznańskim. Jego syn to oczywiście Karol Poznański.
Sama nie rozumiem dlaczego pokazuję ten obiekt dopiero teraz...
Wstęp ➤ narożne – zaokrąglone
Poprzednia część ➤ narożne – zaokrąglone.
Powolutku lądujemy z tematem narożnych łódzkich kamienic, ale zapewniam, że to nie wszystko, co ciekawego dla Was przygotowałam o fasadach naszych perełek architektury.
Tym razem omówimy ostatni rodzaj narożnika – ścięty.
Piotrkowska 52
Tym razem dość nietypowo wybrałam się na zwiedzanie kamienicy w ciemny, śnieżny dzień, co daje często efekty wyjące o pomstę do nieba. Spontaniczna sesja okazała się jednak strzałem w dziesiątkę, gra cieni dała ciekawy rezultat.
Na początku myślałam, że uporczywie gasnące światło na klatce schodowej będzie problemem, ale przemieniłam to w zaletę. Raz światło z okna, a raz skąpe światło z żarówki na korytarzu, dało nieco enigmatyczne następstwo, które przypadło mi do gustu.
Poprzednia część ➤ wstęp.
Często narożniki projektuje się na planie półkola. Bywają też wypukłe, a nawet takie, które na parterze zmieniają się w narożnik ścięty (Piotrkowska 11, Piotrkowska 12).
Dla dobrego zobrazowania, świetnymi przykładami będą te najbardziej reprezentacyjne kamienice: Piotrkowska 29, 225, Sienkiewicza 52, Legionów 32, Narutowicza 16.
I wreszcie – chyba najdoskonalsze przykłady – łódzki modernizm.
Kontynuujemy zacieśnianie więzów z naszymi kamienicami!
Na podstawie "Typologia kamienicy" Michał Domińczak i Artur Zaguła – polecam tę książkę.
Pokuszę się o stwierdzenie, iż fasada kamienicy jest osobną kompozycją dzieła architekta – swoistym dziełem sztuki, zatrzymującym na sobie wzrok przechodnia.
Mowa o tych dekorowanych, których analiza często jest jak interpretacja dzieła sztuki uznanego artysty; fasady, których estetyka sprawia przyjemność.
W Łodzi głównie kształt kamienicy narzuca kształt działki. Najczęściej mamy wąskie i długie, zajmują też narożniki.
Stąd mamy kamienice w pierzei i kamienice narożne. I tymi ostatnimi się zajmiemy, rozpatrując temat na najlepszych przykładach.
Zapraszam na krótki cykl o fasadach łódzkich kamienic | na podstawie "Typologia kamienicy" Michał Domińczak i Artur Zaguła – polecam tę książkę.
Kocham tę głębię przestrzeni jaką daje możliwość obserwacji miasta z góry. Każdy detal widziany Tête-à-tête, robi wrażenie.
Niemalże każdy kadr jest strzałem w dziesiątkę. A uczucie bycia tam w górze... tego się nie da opisać.
Piotrkowska 43
Secesję rozpoznać jest dosyć łatwo. Jej płynne linie zdają się okalać i zmiękczać całą architekturę niby skała porośnięta bluszczem. Liście, wiciokrzewy, korony drzew, są typowo secesyjnymi akcentami. Giętka linia, fauna i flora.
Jest to nowoczesność z estetycznym smakiem, która kiełkowała w latach przełomu XIX i XX wieku.
Ulica przy której stoi, jest bardzo wąska, dlatego sfotografowanie tak okazałej i szerokiej posesji, nie jest wcale proste.
Budowla fascynująca, nie sposób przejść obok niej obojętnie. Zdobienia w elewacji i pałacowe wnętrza mówią same za siebie.
Neobarokowa, wielkomiejska kamienica z roku 1895, autorstwa architekta Gustawa Landau Gutentegera, znajduje się w rejestrze zabytków. Wg znalezionych danych, należy do Skarbu Państwa.
Zima. Jedna z czterech pór roku, najzimniejsza i najciemniejsza. Rośliny oraz większość zwierząt przechodzą w stan letargu.
Jesień. Dzień staje się coraz krótszy, częściej pada, rośliny nabierają ekstra kolorów, zwierzęta gromadzą zapasy na zimę.
Obie pory roku są znienawidzone i uznawane za dość depresyjne. Wiążą się powszechnie z uczuciami nostalgii i smutku.
Julian Tuwim pięknie napisał o jesieni w swoim wierszu "Wspomnienie": „Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła”.
Pałac czy willa – często zadaję sobie to pytanie. Z poprzedniej części dowiedzieliśmy się, że różnica nie tkwi w wyglądzie ani dostojeństwie budynku, a w jego funkcji. Wille były użytkowane kameralnie, pałace zaś, nosiły znamię domu na pokaz, a nawet szpanu. Dziś niektórzy pokazują portfel przez samochód, kiedyś pokazywano przez domy i kamienice.
Dzięki temu Łódź jest tak atrakcyjna w pierzejach starej zabudowy kamienic.
Zaznaczam, iż wyboru dokonywałam bez żadnego klucza, bez określenia urody czy znaczenia w mieście teraz i kiedyś.
Dobrnęłam do końca planowanego zestawienia wybranych klatek schodowych. Wieńczę ten reportaż panoramą Łodzi z dachu.
Ale to nie ostatni tomik poezji miasta, bo Łódź skrywa o wiele więcej sekretów, których na co dzień nie poznaje się od tak.
Nigdy nie wiadomo co ukrywa się w budynku, pod którym sterczymy każdego dnia w oczekiwaniu na tramwaj.
I z tą myślą zostawiam Was. Miłego poznawania zakamarków starych kamienic.
Nie pamiętam kiedy Łódź stała się moją pasją. W tej historii należy dodać, że początek miał miejsce bardzo wcześnie, kiedy jeszcze nikt nie wykonywał żadnych rewitalizacji, kiedy naprawdę było ponuro na ulicach i w bramy bałam się wchodzić. Już wtedy widziałam w Łodzi wielki potencjał i mówiłam o tym, oczywiście ludzie pukali się w głowy.
To były czasy kiedy jeszcze nie fotografowałam tak zaciekle. Czasy, w których nie byłam kotem łownym lecz szarą myszą i wiele było dla mnie nieosiągalne, głównie przez stawianie sobie fikcyjnych barier.
Nie miałam odwagi wejść w nieznane, a opuszczone pałace i inne budynki, omijałam z dozą niepewności. Dziś pluję sobie w brodę, bo miałabym genialny dokument.
Młodość odeszła szczęśliwie i wcale teraz nie żartuję, bo z wiekiem nabyłam nie tylko odwagi. Zmienił się mój sposób myślenia i nie chciałabym już być tą osobą, którą byłam 15 czy 20 lat temu. Zbliżając się do półmetka życia, jestem szczęśliwa, że wyewoluowałam na osobę, którą jestem.
Dziś zapraszam Was w podróż z aparatem fotograficznym po moim rodzinnym mieście z krótkim słowem o łowieniu atrakcyjnych kadrów dla Was.
Przy czym dodaję, że nie uważam siebie za jakiegoś specjalistę. Po prostu kocham to robić.