czwartek, 30 kwietnia 2026

Pałac Maksymiliana Goldfedera | Piotrkowska 77

Nie ukrywam, że bardzo zależało mi, by pokazać Wam to miejsce. Jest kultowe, wielu Łodzian dobrze je poznało, a przy tym to wysokiej klasy, dobrze utrzymany zabytek, którego wnętrza potrafią zniewolić niejednego wielbiciela architektury.
Mimo tego, jest on mało znanym w świecie turystyki pałacem z Łodzi.


Zapraszam na film:


Maksymilian (Mendel) Goldfeder przybył do Łodzi w roku 1870 z Warszawy. Został bankierem, a swą karierę zaczynał w domu bankowym Adolfa Goldfedera, który był jego bratem.
Ów brat wygrał sporo pieniędzy na loterii, które dobrze zainwestował, zakładając dom bankowy w Warszawie. Był to rok 1860.
Tak zaczęła się ścieżka kariery Maksymiliana, który wiele nauczył się jako wspólnik. 10 lat później, jego brat otworzył filię banku w Łodzi. W roku 1884 umieścił swoje biuro w domu bankierskim B. L. Fiszmana przy ulicy Piotrkowskiej 50.

Maksymilian poślubił Annę (Fanny) Jarocińską, córkę Zygmunta Jarocińskiego.
Zacnie się wzbogaciwszy, postanowił o wystawieniu swego okazałego domostwa.
Jak podaje historia, wcześniej stał tu drewniany parterowy dom tkacki.

Adolf otworzył jeszcze jedną filię, tym razem przy ulicy Moniuszki (dawniej był to Pasaż Meyera) czyniąc jej kierownikiem Alberta Jarocińskiego.

W przeszklonej dobudówce był kiedyś ogródek "Irisch Pub'u".
W środku stały stoliki.



W roku 1899 Goldfeder nabył drogą kupna parcelę pod adresem Piotrkowska 77.
Maksymilian otworzył w nim kantor handlowy.

Warto wiedzieć, że kantory Adolfa i Maksymiliana były przed pierwszą wojną najsilniejszymi ekonomicznie, prywatnymi domami bankierskimi. 

Za to w czasie drugiej wojny pałac nie utracił swej funkcji. Dalej mieściła się w nim bankowość, z tym że była to filia banku drezdeńskiego.


Rzut oka na boniowanie.

Najwięcej w tej architekturze, dzieje się na piętrze.


Istniały dwa projekty pałacu. Pierwszy sporządzony przez Bronisława Żochowskiego został odrzucony. Spodobał się ten drugi autorstwa Hilarego Majewskiego.

Jak na pałac, posiada on skromną, prostą bryłę. Jednak nie można mu odmówić elegancji i powabu. Swoim stylem nawiązuje do XVI-wiecznych palazzi (pałaców włoskich).
Ciekawa renesansowa fasada, a ma niej wyraźny trójpodział.

Parter mocno wyróżnia się rustykalnym boniowaniem, czyli mającym przypominać kamienne bloki. Okna są skromne i zakończone półkoliście (tak samo jak brama), arkadowe, na piętrze zaś, bogaciej obramowane, obrysowane są kolumnami i zamknięte półowalnymi frontonami, w których zobaczymy tympanon z motywem konchy.
Elewacja piętra, dużo lżejsza w formie. Widnieje na niej bardzo delikatne, gładkie boniowanie. Tu możemy zaobserwować dwa tzw. porte-fenetre: okno-drzwi, które pozwalają wyjść na balkony z marmurowymi i ażurowymi balustradami. Mają ciekawie zdobione wsporniki. 

Wsporniki balkonów.




Tympanon z motywem konchy.





Na ostatniej kondygnacji, między małymi okienkami poddasza, ujrzymy charakterystyczny dla tego budynku fryz z kwiatową girlandą, podtrzymywaną przez putta.

Fasadę kończy kordonowy gzyms, nad którym znajduje się attyka z tralkową balustradą, na której onegdaj stały wazy i obeliskowe sterczyny.

Pałac uznano za jeden piękniejszych neorenesansowych przykładów w Łodzi, czerpiących z włoskiego renesansu.




Na parterze mieścił się dom bankowy, natomiast piętro to wyraźne piano nobile, czyli najbardziej reprezentacyjne pomieszczenia mieszkalne.
Pałac posiada dwie oficyny. W niej mieszkała rodzina Goldfedera.

Klatka schodowa niezwykle gustowna. Balustrada z kutej kraty a w oknie witraż.


Posadzka klatki schodowej.




Piano nobile pierwszego piętra to pomieszczenia bardzo różniące się stylem nie tylko w fasadzie. Układ z korytarza amfiladowy, po środku kwadratowy hall doświetlony świetlikiem, który stał się przepiękną ozdobą dzięki witrażowi.



Największa sala ma wystrój neorokokowy. Tam stoi bogato dekorowany rokokowy piec. Dwa mniejsze salony i dodatkowe dwa pokoje są w stylu neorenesansowym. Łączą je rozsuwane odrzwia ozdobione małymi witrażykami.

Rozsuwane odrzwia z witrażykami.




Boazeria naścienna.


Salonik z oknami na podwórze jest zaprojektowany w stylu mauretańskim.

Wnętrza skrywają oryginalne kinkiety i sztukaterie, polichromie, malowidła oraz liczne zdobienia.





Podwórze (zobaczycie na filmie)

Cały obiekt jest zabytkowy, więc i podwórze zostało zrewitalizowane z dbałością o każdy historyczny detal. Wyłożono je płytami granitowymi w dwóch kolorach, które to, sprowadzono aż z Indii. Z prostego powodu – nie ma u nas takich kamieni. Ogródek restauracyjny ma dwa poziomy.

Kolor, który tu dominuje, został wybrany przez Hilarego Majewskiego... oryginalny barwnik jaki zdobił ściany od samego początku istnienia pałacu.














Po śmierci Głowy rodziny w roku 1923 jego bank upadł. Był bowiem zadłużony, tak samo jak i pałac, który zlicytowano.
Mówi się, że do bankructwa przyczyniła się między innymi samobójcza śmierć jego zięcia, Aleksandra Fajansa.

Budynek banku zakupiła dyrekcja tramwajów podmiejskich ŁWEKD (Łódzkie Wąskotorowe Elektryczne Koleje Dojazdowe).
Posesję opuścili pod koniec lat 80.

Następnie w pałacu mieściły się studenckie "Siódemki", (od roku 1960). Klub, w którym toczyło się życie rozrywkowe młodzieży łódzkiej.
Bardzo często była tam muzyka na żywo, zapraszano wykonawców jazzowych i rockowych.

Występowali tu m.in.: Bill Evans, Tomasz Stańko, Michał Urbaniak, Urszula Dudziak, Dżem, Kobranocka, Myslovitz, T.Love, John Porter, Lech Janerka. Nie zabrakło oczywiści muzyków rodem z Łodzi: Brak, Blitzkrieg, Jezabel Jazz, Klaatu, Krótkie Spięcie, Moskwa, Pornografia, Rendez Vous i Sqaw.

Potem działał tu dobrze Łodzianom znany "Klub Spadkobierców" oraz "Irish Pub". Ogródek pubu był jednym z ładniejszych w mieście.

Kobiece nogi przechodzące w liczbę "77", upamiętniają 50-lecie Zrzeszenia Studentów Polskich.





Bar.

A nad barem istne dzieło.



Co dzieje się tu dzisiaj? Po eksmisji najemcy obiekt znów jest pod skrzydłami zarządu Miasta.
Tymczasowo dalsze losy pałacu nie są mi znane. Jeszcze.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz