środa, 27 maja 2026

Modernistyczna kamienica o której jakby zapomniał czas...

Wólczańska 20

Modernistyczna kamienica, o której jakby zapomniał czas... niezauważalna z ulicy, lecz warta uwagi.

Wyjątkowej urody wnętrza olśniły mnie misterną plątaniną perfekcyjnie profilowanych tralek balustrady schodowej, które powiodły mnie niemal w nieskończoność.... pod sam sufit schodami w górę na pieszo.
Jak to mawiają – idź w stronę światła – więc świetlik pokazał mi właściwą drogę. Miód malina!

A o tym, że kolor szary nie jest nudny, chyba nie muszę przekonywać.
Mamy tu wierutne szaleństwo.

Byłam w jednym z mieszkań, przestronne bardzo duże, mogę je malować słowami godzinami...


CHODŹCIE ZE MNĄ NA TEN SPACER!


______________


Kamienica mimo swej burej fizis, posiada ciekawą strukturę. Nie powstała przy linii prostej, jej prawa część jest wsunięta głębiej w parcelę i niższa o jedno piętro.

Parter boniowany ciężkim wzorem kamiennym, który jakby "wchodzi pod spód" dalszej części elewacji.
Kamieniem oblicowane jest cała wnęka głównego wejścia.



To co kocham w modernizmie i główny powód, dla którego chciałabym mieć mieszkanie w takowej – ogromne okna.
W wysuniętej części okna są trójdzielne, w głębszej skrajne okna również trójdzielne, ale środkowe to już giga-majstersztyk.
Spójrzcie na boki wnęk okiennych, są zaokrąglone.



Na wysuniętej części czterokondygnacyjny wykusz... ale umiejscowiony z boku, bo po co budować w sposób oczywisty? ;)
Modernizm jest szalony. W tym wykuszu mamy okna, również trójdzielne. Do mieszkań wpada bardzo dużo światła.




Dygresja:

W jednym z mieszkań miałam okazję być. Bardzo przestronne, ustawne i budzące moją zazdrość, niestety nie mogę Wam go pokazać, jest własnością prywatną, ale będę trzymać rękę na pulsie jakby co.


Wracamy do fasady:

Część głębsza także posiada swój Trzykondygnacyjny wykusz, na którym znajdują się balkony francuskie. Przypominam, że to nie jest tradycyjny balkon jaki znamy, to jest niestety głupie tłumaczenie na Polski. Prawidłowa nazwa to portfenetr albo po prostu balustrada francuska.
Tym określeniem nazywa się wysokie okna zaczynające się od podłogi, które mają mocniej doświetlać mieszkanie i nie służą one wychodzeniu na balkon, a balustrada jest wyłącznie dla względów bezpieczeństwa, żeby nikt z rozpędu nie wypadł... bo to są porte-fenetre, czyli okno-drzwi.

Rynny wbudowane w elewację, są płaskie, bo przecież co to za ozdoba taka rynna? Trzeba schować! Modernizm ma niebanalne rozwiązania. ;)




Awers:

Od strony podwórza zauważyłam ryflowanie na schodkach, a nad wejściem starą tablicę informującą o tym, że tu jest klatka schodowa.
I finezyjny wspornik, który zauważyłam dopiero teraz...



Parter zdobi coś co wygląda na cegłę klinkierową, ale nie mam pewności. Może to tylko zwykłe płytki.
Wysunięty ryzalit po środku, a boki posiadają balkony.
Widać doświetlenie klatki schodowej. Jest oczywiście "termometr", a u samej góry widać świetlik sufitowy, który jest nad klatką schodową.

Pięknie zadbana przestrzeń.








Klatka schodowa – nie mam słów!












Modernistyczne marzenie, które urzeka mnie na nowo ilekroć poznaję kolejne adresy. Łódź jest przebogata w budynku w tym stylu i nie powinna odbiegać popularnością zabudowań okresu międzywojennego od słynnej Gdyni.
Cieszę się, że nie tylko ja dopieszczam ten temat i są jeszcze takie osoby, które zajmują się modernizmem zawodowo, przybliżając nam jego specyfikę i zadziorny charakter.

O tym będzie jeszcze nie raz.

1 komentarz:

  1. jak nieraz już tu było ta kamienica kojarzy mi się z inną kamienicą, a centralnie niejedną z warszawskiego Starego (Górnego) Mokotowa, ale na tym właśnie polega styl, że jest ileś już podobnych rzeczy i nikt pojęcia nie ma, która była pierwsza i kto ją wykoncypował... przede wszystkim sam kiedyś w podobnej mieszkałem... klatkowska robi miłe wrażenie, przede wszystkim dlatego, że jest czysta, zadbana, zero obskurności, jest po prostu przytulna, ale z drugiej strony, gdy się rozejrzeć po całym spektrum różnych przestronnych wnętrz później i już współcześnie budowanych z miejskiej zabudowy może ona robić wrażenie jakby... klaustrofobiczne?... za to winda też zaiste klasyczna patrząc z obecnego POV i od razu mi się przypomniały windy, te pierwsze(?), które nie otwierały się na gałkę, tylko na specjalny klucz, zwany... jak?... brawojasiu, to był "klucz od windy" :) ... i teraz tak się zastanawiam, po raz pierwszy w życiu chyba, o co chodziło wynalazcom takiego rozwiązania?... które wcale wygodne nie było... o bezpieczeństwo dzieci, które w tamtych czasach ganiały sobie luzem po podwórkach?... a może o bezpieczeństwo windy przed tymi dziećmi?... bardzo ciekawy temat do rozważań przy porannej herbacie...
    dzięki za fajny reportaż, jesteś coraz lepsza w te klocki...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń