Zielona 6
Jedna z tych kamienic, która za pięknym licem skrywa piękne wnętrze. Jej wartość kulturowa ma wysoką cenę, a mimo to jest pomijana, gdy wymienia się najefektowniejsze perełki Łodzi. Jej popularności nie sprzyja remont głównej ulicy, której jest sąsiadką, co powoduje, że wąska nić, przy której stoi od 132 lat, stała się nieprzejezdna.
Prawie nikt w ten zaułek nie zagląda.
Kamienica wielkomiejska, powstała w roku 1894, wedle planów architektonicznych Franciszka Chełmińskiego.
Pierwotnie właścicielem parceli od roku 1879 był Fryderyk Florian Miller. Później sprzedał działkę Aurbachom.
To właśnie wtedy postanowiono o rozbudowie całej posesji, czego projektantami byli Franciszek Chełmiński wraz z Alwillem Jankau.
Wówczas poszerzono całą budowlę od zachodniej strony, a dwukondygnacyjna oficyna stała się o dwa piętra wyższa i również ją przedłużono. Została też podpiwniczona.
Frontowa kamienica urosła o dodatkowe piętro i otrzymała charakter neobarokowy.
Zapraszam do środka:
Jest to zabytek, więc dziś pewnie remont był nieco trudniejszy z koniecznością pieczołowitego utrzymania i zrewitalizowania stanu elementów historycznych.
![]() |
| fotopolska.eu różowa gwiazdka – omawiana kamienica fuksja – kamienica Pinkusa zielona gwiazdka – Wielka Synagoga |
![]() |
| Z widokiem na kamienicę Pinkusa. |
Warto wiedzieć, że przed remontem, budynek był w bardzo złym stanie technicznym. Pustostan jednak skrywał w sobie prawdziwe skarby. Żałuję, że w tamtych latach nie zajmowałam się fotografią tak wnikliwie, bo pewnie więcej bym znalazła historycznych detali, niżeli dziś – bo zobaczyłam tylko to, na ile mi pozwolono.
Za to właśnie preferuję urbex – mamy wszystko jak na dłoni. Lecz wspaniale jest widzieć jak kolejne kamienice odzyskują swój blask. Rzeczą oczywistą i jasną jak słońce jest to, że marzy mi się, aby cała Łódź odmieniła się nie do poznania. Żeby te miejsca, które odwiedzam dziś jako opuszczone, stawały się wkrótce interesującymi perełkami miasta po rewitalizacji, tak jak dziś omawiana kamienica przy Zielonej 6.















Piękna renowacja, pracować w takim miejscu, to przyjemność...
OdpowiedzUsuńPowiedziałabym, że nawet zaszczyt. :) Ta stara architektura to nie przelewki. Czasami jak wchodzę w jakieś miejsce, nie spodziewając się absolutnie żadnego wow, to odejmuje mi mowę. Lubię dać się zaskoczyć.
Usuńsupraporta... nowe, nieznane mi słowo... rzecz jasna nie pytam debilnie, co znaczy, bo od tego mam neta, żeby sprawdzić... fajnie zresztą brzmi...
OdpowiedzUsuńjak zwykle przytłoczyłaś mnie bogactwem materiału, poprzedni post to już mi w ogóle mowę odebrał... ale to dobrze, wcale nie narzekam, żeby nie było...
a przy okazji sobie jeszcze poczytałem o synagogach, pod kątem ich architektury... bo jak czytam "kościół", "meczet", czy też "pagoda", to mam jakieś skojarzenie, jak z grubsza taki budynek ma wyglądać /chodzi o taki standard w głowie, który umysł tworzy/... za to "synagoga" to już kompletna porażka, nic mi się nie wizualizuje...
p.jzns :)
Po to tu jestem, żeby w Waszych głowach tworzyć zmiany. XD
Usuńzmiany mej powszedniej racz mi udzielać...
Usuńnie musi być w pociągu, na drągu, ni w przeciągu...
nie musi też być na tłuczonym szkle i drucie kolczastym systemu... systemu... no... jak to się nazywa?... muzycznie tak... aha, już to mam: Concertina...
na razie może być tu...
zresztą o czym gadać, skoro wszystko można dogadać :)
😉
Usuń