Stare Polesie | dawna szosa Milscha z przewodniczką Jolantą Chrzanowską.
"Dzielnica Wiązowa. Nowe spojrzenie na Stare Polesie" to staropoleskie spotkania i spacery z przewodnikami, które otwierają przed nami historie zabudowy powstałej w czasach Dzielnicy Wiązowej. Dzisiejsze Stare Polesie to obszar Łodzi z przełomu XIX i XX w.
Jest to cykl bezpłatnych spacerów po jednym z ciekawszych wizualnie miejsc naszego miasta, które bardzo polubiłam od kiedy szwendam się po Łodzi z aparatem. Wciąż mnóstwo nieodkrytych punktów i z pewnością jeszcze cała masa niespodzianek – dlatego tym chętniej wybieram się na spacery właśnie tutaj.
Część z omawianych obiektów postaram się Wam przybliżyć, nie jest to jednak pełna relacja, bo przewodniczka, Jolanta Chrzanowska posiada wiedzę (i pamięć), której można pozazdrościć.
Ulica Kopernika została wyznaczona w roku 1873. Zwała się wówczas "Szosą Milsza" od nazwiska Teodora Milscha, posiadacza browaru. Szosa w XIX wieku wyglądała zgoła inaczej. Wyobraźcie sobie piaszczystą drogę, która ciągnęła się z centrum Łodzi do lasu na peryferiach. Po co? Blisko za ulicą Łąkową stał browar Teodora Milscha.
W roku 1923, dokładnie w 550 rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika, zmieniono nazwę ulicy na – właśnie – Kopernika.
Ulica ta, rozwijała się wespół z łódzkim przemysłem. Tu działało kilka fabryk, której zabudowę poznawaliśmy na tymże spacerze. Są obecnie sukcesywnie rewitalizowane.
Zachęcam do obejrzenia krótkiego filmu:
Willa Ernesta Wevera Kopernika 5
Zbudowana w roku 1900 z inicjatywy Ernesta Wevera, który był posiadaczem fabryki koronek, wstążek i tasiemek. W latach 1951-1994 w willi mieściło się przedszkole Zakładów Przemysłu Pasmanteryjnego "Lenora".
Ciekawostką jest piętnastowieczna cegła z odciskiem łapy psa (widoczna na filmie). Skąd się tu wzięła? Pochodzi z Fromborka i została wmurowana w bramę. Odcisk jest certyfikowany, a znaleziono go na Wzgórzu Katedralnym właśnie we Fromborku.
Pamiątka z czasów Kopernika – na ulicy Kopernika.
Teatr Studyjny Kopernika 8
Kamieniczka powstała w roku 1870, inicjatorem budowy był August Michel. Podczas drugiej wojny teatr został zniszczony, ale zdecydowano się na odbudowę. W roku 1958 budynek istniał dla Teatru Ziemi Łódzkiej, został związany także z Państwową Wyższą Szkołą Filmową, Telewizyjną i Teatralną, do której należy od roku 1998.
Ten jednopiętrowy.
Kamienica Reinholda Wyssa
Kopernika / Gdańska 109
Wybudowana w roku 1890.
Od roku 1930 kamienica była własnością Diecezji Łódzkiej.
Po drugiej wojnie mieścił się tu żłobek, a także przychodnia lekarska.
Dziś kamienica wróciła do Diecezji, mieści się w niej Caritas Archidiecezji Łódzkiej.
Budynek pierwotnie posiadał jeszcze wieżyczkę. Wielka szkoda, że rewitalizacja nie objęła pełnej konstrukcji.
Teatr rozpoczął swą działalność 1 maja 1945 roku. Dopiero po pięciu latach stał się Państwowym Teatrem Lalek "Pinokio".
Aktualnie teatr przeniósł się w inne miejsce, a ciekawej architektury budynek – stoi pusty.
Dawna Fabryka i willa przemysłowca Emila Wicke
Kopernika 36
Produkowano w niej głównie taśmy gumowe. Największa fabryka w kraju, wypuszczająca towar tego rodzaju. Podczas drugiej wojny w rezydencji oraz w fabryce, znajdował się obóz przesiedleńczy dla dzieci selekcjonowanych do germanizacji. Po wojnie otworzono tu Miejskie Pogotowie Opiekuńcze do którego trafiały niechciane dzieci z obozu dziecięcego.
Pod budynkiem znajduje się schron.
Dziś mieści się tu Centrum Usług Wspólnych Oświaty w Łodzi.
Dawna pracownia ozdób sztukateryjnych Hermana Guenzla
Kopernika 37
Funkcjonowała od roku 1885. Pracowało w niej 35 ludzi, a gipsowe zdobienia wychodziły stąd na większość łódzkich budynków.
Ta posesja to dom rzeźbiarza z rzeźbą kobiety na froncie.
Herman Guenzel został pochowany na Starym Cmentarzu. Jego pracownicy zrobili dla niego pomnik, który przedstawia anioła otwierającego drzwi do wieczności...
Dawna przędzalnia wełny Otto Wevera i Alfreda Reula
Kopernika 38
Przeniesiona została tu z Cegielnianej.
Pracowało tu blisko stu robotników, a wrzecion umieszczono 4200.
W czasie drugiej wojny, hitlerowcy otworzyli tu drugi obóz przesiedleńczy dla dzieci przeznaczonej do germanizacji.
Po roku 1945 otworzono w tych murach oddział przędzalni czesankowej zgrzebnej "Vigoprim".
Dzisiaj w obiekcie mieści się klinika ortopedyczna "Medical Magnus Clinic Łódź - Wielospecjalistyczne centrum medyczne"
Budynek dawnej Żeńskiej Szkoły Handlowej
Kopernika 41
Wybudowany w roku 1915. Najbardziej przykuwającym uwagę jest klasycystyczny fryz przedstawiający hipogryfy. Niektórzy mówią, że to pegazy. Cóż, interpretację pozostawiam Wam.
W latach 1925-1926 budynek zmodernizowano wedle projektu architekta Józefa Kabana.
Do roku 2002 działał tu Zespół Szkół Kolejowych.
Ostatecznie placówkę zlikwidowano, a budynek zakupił prywatny inwestor, który kompleksowo wyremontował go z zachowaniem historycznych elementów.
Dawny dom rodziny Teepe
Kopernika 40
Bardzo ciekawy budynek, od razu przykuwa uwagę. Elewacja z cegły klinkierowej wyróżnia go od pozostałych obiektów na tej ulicy.
Wybudowano go na początku XX. Posiada półokrągły wykusz, łatwo też dostrzec dwa symbole masońskie.
Nikt jak dotąd nie potwierdził jakoby kiedykolwiek budynek miał coś wspólnego z masonami, żadnej loży tu nigdy nie było. Przewodniczka za to podała nam adresy, pod którymi faktycznie masoni w Łodzi rezydowali.
Za niniejszym budynkiem istniała fabryka, której działalność zapoczątkowano w roku 1903. Rodzina Teepe trudniła się wytwarzaniem rur gazowych, wodociągowych i kanalizacyjnych.
Dziś mieści się tu Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna Nr 5 w Łodzi.
Willa Hermanna Juliusza Milscha
Kopernika 46
Piękna renesansowa willa nawiązująca do włoskiej architektury, zbudowana około roku 1880 (dwa lata później, rozbudowana).
Powstała wedle projektu Edwarda Creutzburga.
Hermann Juliusz Milsch był niemieckim przedsiębiorcą. Posiadał browar.
Tutaj Łodzianie lubili spędzać swój czas wolny, głównie weekendy. Ważne by na łonie natury, a warto wiedzieć, że na tym terenie znajdował się przepiękny rozległy ogród i jeszcze las miejski – nie wolno o tym zapomnieć.
W roku 1880 wybudowano „Leśniczówkę”, której właścicielem był Teodor Milsch.
Poniższe zdjęcie przedstawia jak ona wyglądała. Dziś już nie istnieje.
Wnętrza oświetlały gazowe lampy. Na terenie znajdowała się kręgielnia i przystań dla łódek. Były tu wtedy cztery sztuczne zbiorniki wodne.
Istniała także muszla koncertowa.
Urządzano tu pikniki, zwane zależnie od pory roku: majówkami, czerwcówkami, lipcówkami, sierpniówkami a nawet wrześniówkami.
Stawiano kosze z jedzeniem i piciem, siadano na kocach i słuchano muzyki (na żywo rzecz jasna).
W roku 1912 willa stała się własnością Cechu Rzeźników Łódzkich.
W środku jest przepięknie, byłam w nim już dwukrotnie, polecam wizytę przy okazji. Mieści się tam pub Keja, miejsce spotkań pasjonatów podróży, oraz restauracja "u Milscha", zajmująca najwystawniejsze sale. Zachęcam wpaść na kawkę do Milscha! Zachwycicie się!
Po lewej stronie: dawna Fabryka Towarów Bawełnianych Juliusza Kindermanna.
Mural "Fiore" Kopernika 53a
Mural znamionujący kobiecą przyjaźń i siostrzeństwo.
Dawna fabryka braci Doering
potem Fabryka Transformatorów i Aparatury Trakcyjnej Elta
Kopernika 56 i 58
Niestety wciąż nie pojawił się żaden pomysłowy inwestor, ta atrakcyjna secesyjna zabudowa niszczeje jako pustostan. Mimo to, wzbudzaj zainteresowanie. Jest dosyć nietuzinkowa.
W roku 1894 rozpoczęła swą działalność Fabryka Wyrobów Wełnianych braci Doering, lecz znajdowała się przy Rewolucji 1905 r. (dawniej była to Południowa 4). Tkano tam ręcznie chustki.
Dopiero 4 lata później ów zakład przeniesiono w to waśnie miejsce na Kopernika.
Nastał wiek XX. Rok 1935 – utworzono tu wytwórnię maszyn elektrycznych „Elektrobudowa” S.A., (na początku należała do braci Jaroszyńskich). Powstawały tu prądnice, silniki elektryczne oraz transformatory.
10 lat później obiekt należący do Zjednoczenia Maszyn Elektrycznych zwał się Fabryka M3-Łódź.
Po drugiej wojnie powstała tu Fabryka Transformatorów i Aparatury Trakcyjnej Elta, która istniała do końca lat sześćdziesiątych. Później Elta przeniosła się na Aleksandrowską, a budynki pozostały puste.
Dzięki wpisaniu ich na listę zabytków, uniknęły rozbiórki.
Na widocznej ścianie znajduje się nieduży mural autorstwa Egona Fietke.
Dom familijny fabryki Leonida Töpffera
Kopernika 60
Pozostałości zabudowy z końca XIX w. Mieszkania dla robotników, sąsiadują ze stróżówką w stylu dworkowym.
Budynek dawnej mechanicznej tkalni Fryderyka Abla
Kopernika 55a
Dziś nikt by nie pomyślał, że to była też fabryka... Obiekt po rewitalizacji wygląda dosyć współcześnie.
Swą działalność fabryka zaczęła w roku 1890, pracowało w niej 367 robotników.
W latach 1940-1944 mieścił się tu obóz przesiedleńczy dla Polaków. Jeden człowiek na metr kwadratowy...
Po wojnie obiekt zajął Uniwersytet Łódzki.
Dziś działa tu Ośrodek Profilaktyki i Rehabilitacji "Creator".
Dawna fabryka Karola Kretschmera
Kopernika 62/64
Fabryka została wzniesiona w roku 1880.
W czasie II RP niestety spłonęła. W roku 1925 w niniejszych murach utworzono Polski Monopol Tytoniowy.
Łódzka Wytwórnia Papierosów S.A. działała do schyłku XX wieku, bowiem ogłosiła upadłość.
Współcześnie w roku 2007 pewien warszawski inwestor (firma Arche Sp. z o.o.) tchnęła w te mury nowe życie.
Dziś mieści się tu "Hotel Tobaco", ze stylizowanymi na pięćdziesiąte lata wnętrzami (byłam tu na imprezie pracowniczej, bardzo ciekawe wnętrza i łódzki art).
Cała reszta zabudowy to nowoczesne lofty tworzące osiedle mieszkaniowe "Tobaco Park".
Wszyscy już dobrze znamy instalację w podwórzu przy Traugutta 10, nosi tytuł „Sąsiedzi”. Stworzył ją Hiszpan Isaac Cordal, twórca innowacyjnego street artu.
Są to 24 figurki symbolizujące smutek i anonimowość wielkomiejskich skupisk ludzkich.
Podobna instalacja znajduje się właśnie tutaj na terenie Tobaco, choć jest znacznie skromniejsza, bo posiada trzy balkoniki i dwie postaci.
__________________________________
Zachęcam do brania udziału w spacerach przewodnickich. To kopalnia wiedzy, a przecież człowiek najlepiej uczy się w praktyce, czyli oglądając i doświadczając naszego łódzkiego dziedzictwa.
kurde, jedna ulica, a tyle ciekawych tematów... odcisk psiej łapy na cegle skojarzył mi się ze szlichtami /posadzkami, wylewkami/ na budowie, które potem w nocy zawsze musiał przetestować jakiś, dla odmiany, kot... nigdy nie pojmowałem, o co chodzi w masonerii... długo uważałem, że to jest jakaś fikcja, urban legend, tak jak bździągwa łaziorna, o której za dzieciaka sporo opowiadał mi mój stryjek... ale w końcu dotarło do mnie, szalenie proste tak naprawdę, że to jeden ze sposobów realizacji jakiejś tam swojej inności, coś co robimy (prawie) wszyscy, czyli w sumie nic specjalnego... kobieca przyjaźń i siostrzeństwo fascynują mnie nad wyraz, w końcu od paru lat bloguję prawie tylko o tym... a muralek mega!... za to budynków o konstrukcji halowej jakoś nigdy(?) wcześniej tutaj nie widziałem... ale pamiętam dawną rywalizację między łódzkimi i krakowskimi papierosami marki "Sport", odwieczne dyskusje palaczy w szkolnych toaletach, które są lepsze... lepsze(!), LOL... fascynująca sprawa, bo jakoś nikt wtedy nie zadawał pytania, czy one są dobre... p.jzns :)
Tą ulicą szliśmy dwie godziny. Mnóstwo historii... Masoneria to jest okultyzm. O konstrukcji halowej w sensie? Które? Palacze mówią, że papierosy mają smak. Nigdy nie paliłam. Jak śmierdzący dym może mieć dobry smak?
Wielkie historie wielkich obiektów, a jeszcze historie tych pomniejszych kamienic... Drugie tyle byśmy szli, gdyby opowiadać dosłownie o wszystkim. Dobrą ulicę pani przewodniczka wybrała.
kurde, jedna ulica, a tyle ciekawych tematów...
OdpowiedzUsuńodcisk psiej łapy na cegle skojarzył mi się ze szlichtami /posadzkami, wylewkami/ na budowie, które potem w nocy zawsze musiał przetestować jakiś, dla odmiany, kot...
nigdy nie pojmowałem, o co chodzi w masonerii... długo uważałem, że to jest jakaś fikcja, urban legend, tak jak bździągwa łaziorna, o której za dzieciaka sporo opowiadał mi mój stryjek... ale w końcu dotarło do mnie, szalenie proste tak naprawdę, że to jeden ze sposobów realizacji jakiejś tam swojej inności, coś co robimy (prawie) wszyscy, czyli w sumie nic specjalnego...
kobieca przyjaźń i siostrzeństwo fascynują mnie nad wyraz, w końcu od paru lat bloguję prawie tylko o tym... a muralek mega!...
za to budynków o konstrukcji halowej jakoś nigdy(?) wcześniej tutaj nie widziałem...
ale pamiętam dawną rywalizację między łódzkimi i krakowskimi papierosami marki "Sport", odwieczne dyskusje palaczy w szkolnych toaletach, które są lepsze... lepsze(!), LOL... fascynująca sprawa, bo jakoś nikt wtedy nie zadawał pytania, czy one są dobre...
p.jzns :)
Tą ulicą szliśmy dwie godziny. Mnóstwo historii...
UsuńMasoneria to jest okultyzm.
O konstrukcji halowej w sensie? Które?
Palacze mówią, że papierosy mają smak. Nigdy nie paliłam. Jak śmierdzący dym może mieć dobry smak?
Najbardziej podobają mi się te małe perełki, wciśnięte między wielkie gmachy, budyneczki z historiami.
OdpowiedzUsuńWielkie historie wielkich obiektów, a jeszcze historie tych pomniejszych kamienic... Drugie tyle byśmy szli, gdyby opowiadać dosłownie o wszystkim. Dobrą ulicę pani przewodniczka wybrała.
Usuń