czwartek, 26 marca 2026

Stary Cmentarz przy Ogrodowej.

Może niektórzy poczują się tu przytłoczeni, ale dla mnie stare cmentarze mają w sobie coś niezwykłego.
Nigdy nie ukrywałam, że zachwycam się grobowcami i kamieniarskim kunsztem minionych lat. Dla mnie to dzieła sztuki mistrzów sprzed wieków. Temu szaro-zimnemu obrazowi grobowych płyt, dopełniły atmosfery ciężkie ołowiane chmury będące zapowiedzią deszczu nad Łodzią.
Ogromne płyty Starego Cmentarza, to nie tylko walory estetyczne starej rzeźby, ale niezła lekcja historii o Łodzi.

Stary Cmentarz jest trzecim pod względem wartości w Polsce.
Przypuszczalną datą założenia cmentarza jest: 9 września 1855 roku.


Nekropolia składa się z trzech części: katolickiej, prawosławnej i ewangelicko-augsburskiej.
Ta ostatnia jest moją ulubioną. Obserwuję tu być może najwięcej tych monumentalnych grobowców, a może to tylko wrażenie?
Część prawosławna jest najmniejsza i bezpośrednio sąsiaduje z ewangelicko-augsburską (nie ma płotu oddzielającego).

Cofnijmy się do XIX wieku. Zmarłych trzeba było gdzieś grzebać, więc uświęcono ziemię wokół jedynego wonczas kościoła katolickiego p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Został on jednak zamknięty i zniwelowany.

W roku 1820 następnym miejscem grzebalnym był plac przy drodze Retkińskiej, czyli jeszcze wtedy – za miastem. "Na wzgórku piaszczystym, przy drodze Retkińskiej".
Minęło 18 lat i cmentarz okazał się zbyt mały. W roku 1838 poszerzono go, ale epidemia cholery stanowiła kolejne wyzwanie. Cmentarz nadal okazywał się być zbyt małym.
I to właśnie ten problem podsunął myśl o trzeciej nekropolii. Pomysł padł na ulicę Ogrodową.
Cmentarz wytyczono w roku 1854. Miejsce było dosyć elastyczne i faktycznie rosło w biegiem lat. Dziś ma już 20 hektarów.

Na tym cmentarzu spoczywają królowie potęgi łódzkiej. Fabrykanci, przedsiębiorcy, także kupcy.







Powyższy grobowiec to miejsce spoczynku Ludwika Geyera. Wraz z nim leżą tu: żona Emilia (zm. 1884), Ludwik Geyer (zm. 1935), Elżbieta Geyer (1886–1985), Ryszard Geyer (zm. 1915), Olga z Weilów Geyer (zm. 1934), Waleria z Geyerów Steigert (1920–1997) i Aleksander Steigert (zm. 1945).

Piękna forma czterometrowego obelisku w stylu francuskiego neogotyku z białego marmuru, wykonano po roku 1884 (po śmierci Emilii Geyer).

Tu możecie obejrzeć pozostałości po dziele Geyera ➤ Ogrody Geyera






Poniżej mamy grobowiec Ludwika Grohmana z naturalnej wielkości posągiem wyobrażającym Chrystusa, autorstwa Henricha Eplera. Stoi na wysokim cokole. Rzeźba jest jedną z najcenniejszych rzeźb importowanych na terenie Cmentarza Starego.
Niżej mamy brązowe tondo z portretem zmarłego. 

tondo – obraz lub relief w kształcie koła

Fabryka po Grohmanie ➤ Przędzalnia Cienkoprzędna


Moją uwagę zwrócił jeszcze grób po lewej stronie.
Wizerunek baletnicy i nuty.


Tajemnicza kobieta poniżej to Elizabeth Triebe urodzona w 1881 roku w Łodzi, mając 19 lat, wyszła za mąż za 19 lat starszego kupca, był nim Ernest Juliusz Triebe.

Jej syn zmarł 10 godzin po porodzie. Ona sama zmarła 7 lat później.

Marmurowa rzeźba o charakterze antycznym, wspaniale ukazuje zwiewność szaty, co było mistrzowskim ujęciem starożytnego kunsztu rzeźbiarskiego. Autor niestety jest nieznany.






O tym pomniku opowiedziałam w filmie. :)



Rodzina F.X. Koniec? XD







Poniżej grób Gustawa z Geyerów, to monumentalne mauzoleum, które stoi tu od roku 1912. Stoi na placu kwadratu o boku 11 metrów. Składa się z cennych kamieni.

Leżą tu także jego krewni: Robert Geyer i Gustaw Wilhelm Geyer (synowie), a także zięć Adolf Tochtermann.




Zapomniany grób jakby wciśnięty pomiędzy inne
choć raczej był tu pierwszy...





Wygląda mi na element nagrobka.
Można takie znaleźć w niektórych ścieżkach.


Kaplica Scheiblera

Zmarły w roku 1881 i nic to, że za swego życia był najpotężniejszym fabrykantem w Łodzi. Leży w części ewangelicko-augsburskiej.
Dwa lata po jego śmierci , jego żona, Anna Scheibler, ogłosiła konkurs na projekt kaplicy rodzinnej. Zapis na zachętę głosił: "nie oznacza się sumy kosztów, aby nie krępować myśli autora".

Pierwsze miejsce zajął projekt na neorenesansowy grobowiec architekta z Warszawy, Jana Hinza. Jednak ów projekt nie spełnił oczekiwań... dlatego konkurs wznowiono.
Wyniki ponownie nie zaspokoiły potrzeb zleceniodawców, tym razem nawet nie ogłoszono zwycięzcy.

Ostatecznie tematem mauzoleum zajął się warszawski architekt spokrewniony z rodziną Wernerów: Edward Lilpop. Jego współpracownikiem był Józef Pius Dziekoński (specjalista od architektury sakralnej).

Projekt na neogotyckie mauzoleum zaczęto realizować w roku 1885, budowa pochłonęła koszty w wysokości 150 tysięcy rubli. Budowę ukończono w trzy lata.
Wystrój kaplicy podniósł kwotę do 220 tysięcy rubli (za tyle można było postawić niezłą katedrę na tańszym surowcu), bowiem dotarły jeszcze na sam koniec witraże z Zittau w Saksonii.

W krypcie wówczas spoczywali: Karol Scheibler oraz jego synowie: Leopold (zm. 1872) i Feliks (zm. 1882).
Górna kaplica była użytkowana przez parafię luterańską jako kaplica przedpogrzebowa.
Obecnie w krypcie leżą także: wdowa po Karolu, Anna Scheibler, wnuczka Anna Maria Herbst, synowie Emil i Karol Wilhelm oraz wnuk Karol Wilhelm.


Jakość wykonania mauzoleum to najwybitniejsze dzieło architektury europejskiej, doby historyzmu. Jako przykład neogotyku jest najwcześniejszym w Polsce.
To wszystko było możliwe dzięki zasobom finansowym rodziny, która nie zamierzała na tym oszczędzać.


Fasadę i wieżę utworzono z piaskowca, a w ścianach zobaczymy cegłę klinkierową.
Krypta Karola Scheiblera została przyozdobiona różnobarwnymi marmurami.

Główne wejście kojarzy się ze średniowiecznymi portalami jakie oglądamy niekiedy w wielkich katedrach.
Nad wejściem napis w języku polskim "Pamięci Karola Scheibler" (brzmienie oryginalne bez literki "a" na końcu) Z tym wiąże się pewna historia, bowiem hitlerowcy wymusili zmianę na: Pamięci Karola Scheiblera, to było tuż przed rokiem 1939 gdy dodano "a".
Później Niemcy zmienili napis na "Ruhesttäte der Familie Karl Scheibler".

W końcówce wojny Scheiblerowie i Herbstowie opuścili Łódź. Niniejszy cmentarz ewangelicko-augsburskiej części Starego Cmentarza był już niestrzeżony. Wtedy doszło do dewastacji nagrobków.
Mauzoleum Karola Scheiblera dostępowało licznych włamań. Dopuszczono się nawet profanacji grobów. Niszczono i okradano, wyniesiono marmurowe płyty i elementy żelazne.


Po wojnie, rok 1978 przyniósł chęć naprawy tego co utracone, próbowano ratować co się da, niektóre rzeczy jednak zniknęły bezpowrotnie.
Część wyposażenia jak elementy rzeźbiarskie (np. popiersia Karola Scheiblera i Anny Scheibler) czy kawałki zniszczonego ołtarza z białego, karraryjskiego marmuru, ukryto w Muzeum Miasta Łodzi i w pałacu Scheiblerów przy Wodnym Rynku. Posąg Anioła z krypty znajduje się w kaplicy przedpogrzebowej.

Większości rzeźb jednak brakuje. Choć powrócił polskojęzyczny napis nad wejściem, to co utracone, jest już nie do odzyskania.
Żelazne drzwi wejściowe to rekonstrukcja. Bardzo pieczołowita, razem z rozetami je zdobiącymi. Remont trwa dalej, wymaga wielkiej precyzji, dlatego teren wokół jest od lat zamknięty. Nikt nawet nie pyta ile to potrwa, a raczej czy kompletna restauracja jest w ogóle możliwa...

Prace są sfinansowane dzięki corocznym kwestom na Starym Cmentarzu, które odbywają się z okazji Wszystkich Świętych.
Swoje cegiełki dokłada także Urząd Miasta, Wojewódzki konserwator Zabytków, Urząd Wojewódzki, a także prywatni sponsorzy. W roku 2010 wpłynęła darowizna w wysokości 4 mln złotych od anonimowego darczyńcy.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz