Gdzie w Łodzi odnaleźć pocałunek miłości? Gdzie w tonacji artystycznej można rozpoznać filozofię głębi człowieczeństwa? Gdzie stoi kamienica ubrana w koronkę?
Łódź stała się w moich oczach mistrzynią street artu. Ponad 100 murali, a liczba wciąż rośnie, zdobią wielkie przestrzenie ścian kamienic i bloków. Niektóre z nich są tworzone z nietypowych materiałów bądź tworzą taką iluzję. O trzech z nich dziś opowiem.
Mozaika „Pocałunek Miłości”
Mozaika o powierzchni 150 m kw, składa się z płytek PCV. Nietuzinkowe jest nie tylko wykonanie, ale i umiejscowienie, bowiem mozaika znajduje się w przejściu podziemnym przy al. Piłsudskiego (w pobliżu ulicy Konstytucyjnej).
To przejście dokładnie przed "Widzewską Manufakturą".
Mozaika powstała w roku 2013, a wykonali ją artyści street artu, studenci ASP i wolontariusze. Pomysłodawczynią „Galerii w przejściu” jest Jolanta Pakulska.
Mozaika ceramiczna "Cztery Strony"
Na ścianie budynku przy ulicy Struga 17, powierzchnię ponad 100 m2 zajmuje dzieło, które powstawało ponad cztery tygodnie.
To prawdopodobnie najgłośniejsza realizacja, dość szeroko rozdmuchana jeszcze przed jej ukończeniem.
Ta niezwykła technika jak na street art, do Polski zawitała w latach 70 i 80, później o niej zapomniano.
W niniejszej mozaice ujrzymy formy botaniczne oraz cztery postaci z zamkniętymi oczami. Jest to symbol wycofania się ze świata zmysłów i wejście głębiej.
Wnętrze człowieka nie jest widoczne, a to ono stanowi podwaliny naszych zachowań – nasze wnętrze – nasza tożsamość.
Harmonijne ułożenie przeciwieństw również nie jest przypadkowe – twarze patrzące w dół i w górę – te pierwsze mogą przywodzić na myśl pokorę ale i smutek, lub coś pozytywniejszego: koncentrację i zamyślenie.
Twarze patrzące w górę wiążą się z nadzieją, inspiracją, być może też z odwagą.
Na obrazie jest widoczna geometria, sądzę, że dzieło można nazwać abstrakcją.
Autor pochodzi z Wrocławia – Otecki.
Kafle ceramiczne wypalił specjalista – Łukasz Karkoszka, również z Wrocławia.
Koronkowy mural
To, że Łódź włókiennictwem stała, jest powszechnie wiadome. Ale że koronkami? Cóż, tradycja przemysłowa naszego miasta, tchnęła życie również i w tę stronę.
Mural zajmujący całą ścianę kamienicy (130 m kw), to wzór koronki, który wcale nie jest przypadkowy, bowiem artystkę zainspirował takowy znaleziony w antykwariacie.
Dzieło powstało 6 dni, jest to w stu procentach malunek, który do złudzenia imituje prawdziwy materiał.
Koronki i firanki w Łodzi to schyłek XIX wieku. Wówczas to, Gustaw Geyer, rozpoczął działalność zakładu produkcji koronek i firan przy ul. Piotrkowskiej 278.
Po niedługim upływie czasu, firma zyskała renomę w Polsce i zagranicą.
Podpowiem, że w Centralnym Muzeum Włókiennictwa czyli w dawnej fabryce Geyera, możecie zobaczyć portret żony Gustawa, Anny Geyer z koronką w ręce.
Niniejszy mural można oglądać przy ulicy Wólczańskiej 117, a koronkową historię upamiętniła artystka NeSpoon.
Jeśli znacie podobne niesztampowe dzieła street artu, pochwalcie się w komentarzach.
Już gdzieś widziałam ten koronczarski mural, oczywiście w Internecie. Kocham mozaiki, po prostu kocham (i w ogóle ceramikę), a z im mniejszych elementów jest zrobiona, tym bardziej kocham. W Izraelu widziałam przepiękne mozaiki w kościołach, w Portugalii i na portugalskiej Maderze azulejos, w Maroku zellidż. Wpadałam w zachwyt na każdym kroku, a już mozaikowe umywalki i stoły przyprawiły mnie o apogeum uniesienia.
OdpowiedzUsuń