3 sceny, 14 platform przez 3 dni. To już piąte spotkanie od wznowienia i nadal przyciąga fanów. Podobno w tym roku było najwięcej uczestników.
To nie jest mój klimat, bo ze mnie rockowa dziewczyna, ale za to przeżyłam bardzo fajne doświadczenie fotograficzne, bo na "street photo", jak wiecie, zwykle nie chadzam.
Przeżyłam, grzecznie do domu wróciłam.
Parada Wolności czyli gigantyczna impreza z muzyką elektroniczną. Jedni nienawidzą, drudzy bawią się doskonale, jeszcze inni, wciąż próbują zrozumieć ten fenomen.
Wszystko dzieje się pod gołym niebem, wieczorny chłód tam nie zawitał ani razu.
Jesteście za czy przeciw?
Film zobrazuje to najlepiej:
___________
![]() |
| Główna scena. |
![]() |
| Niektórzy próbowali zrozumieć... |
![]() |
| Dj na balkonie. |
![]() |
| Gratisowe energy drinki. |
















Jeśli jest radość, fantazja, poczucie wspólnoty, to jak najbardziej jestem za, choć nigdy nie byłam, u nas nie ma.
OdpowiedzUsuńPrzeciw.
OdpowiedzUsuńFajny filmik i boskie zdjęcia, uwielbiam street photo:)
OdpowiedzUsuńO nie, dlaczego tak krótko? ;) Bardzo fajny fotoreportaż! Tylko zdecydowanie za krótki! Z chęcią jeszcze pooglądałabym sobie tych uczestników, tym bardziej, że dwóch przykuło moją uwagę ;)
OdpowiedzUsuńNikłe szanse, że kiedyś sama wezmę udział w takiej paradzie – nie moja scena muzyczna.
To nie mój styl i zrobiłam to wyłącznie dlatego, by sobie poćwiczyć streetphoto. A na takim festiwalu jest to banalnie proste i właściwie nie poćwiczyłam. Ludzie sami wchodzili przed obiektyw. Mega fajna foto-przygoda, mimo wszystko.
UsuńDruga sprawa, jest to częścią mojego miasta, więc chciałam pokazać. Są natomiast pewne kwestie związane z takimi czy podobnymi festiwalami i paradami, z którymi się nie utożsamiam i nie planuję robić reklamy, typu tęczowa idea. W niniejszej chodzi o muzykę, ale na całym świecie przyjmuje się, że parady wolności czy równości, to w zasadzie to samo. Dlaczego? Tego nie wiem. Pierwsze parady w Europie były muzyczno-wolnościowo-LGBT. Opowiadali mi znajomi, że w zasadzie wszędzie było to samo tęczo-techno, czy to Paryż, czy inne miasto.